Nasza nowa strona jest tutajrynek58.pl.

 

#zostańwdomu / Najcięższa ze wszystkich chorób

Ogarnięta pandemią ludzkość pociechy szuka w kulturze, z jednej strony traktując ją w kategoriach czysto rozrywkowych, z drugiej zaś odwołując się do niej jako do wyższej instancji uprawomocniającej poczucie zagubienia w tym trudnym czasie. Nic dziwnego, że na listy bestsellerów powraca „Dżuma” Aleksandra Camusa (nawiasem mówiąc, następuje to dokładnie w 60. rocznicę śmierci autora), a nawiązująca do powieści Gabriela Garcíi Márqueza fraza „w czasach zarazy” jest powielana w mediach tak często, że zjawisko to doczekało się satyrycznych omówień. Obsesja na punkcie chorób i zarazków w połączeniu z niepewnością co do przyszłych losów w kontekście ekonomiczno-społecznym nieco jednak przesłania wielowymiarowe historie, które opowiada nam literatura. Dlatego teraz – na przekór prozie życia i ku pamięci o uniwersalnych trudach życia – powrócimy do tego, o czym od wieków naprawdę chcą opowiadać pisarze i poeci, czyli do miłości…
 
Hallo!
Kto mówi?
Mama?
Mamo!
Twój syn chory przepięknie, ostro –
mamo! –
na pożar serca.

 
[Władimir Majakowski, Obłok w spodniach, tłum. Anatol Stern]
 
 
Jaka dzika, niedorzeczna, straszna jest wszelka codzienność, kiedy serce jest porażone – tak, porażone, teraz to pojmował – tym strasznym „porażeniem słonecznym”, zbyt wielką miłością, zbyt wielkim szczęściem!
 
[Iwan Bunin, Porażenie słoneczne, tłum. Wacław Rogowicz]


Powyższe dwa cytaty pochodzące spod piór klasyków literatury rosyjskiej komunikują jasno, że chorób jest wiele, a jedną z najbardziej infekujących duszę jest choroba zwana uczuciem, która może mieć większy wpływ na nasze życie niż niejedna dolegliwość fizyczna. Ba, miłość może być chorobą śmiertelną! W rzeczy samej, losy Władimira Majakowskiego oraz Iwana Bunina dostatecznie jaskrawo ilustrują powyższe tezy. Z jednej strony mamy do czynienia z Majakowskim: ideowym socjalistą, piewcą rewolucji, głoszącym futurystyczne wizje odważnym poetą, który zawsze pozostawał w zgodzie ze sobą, nawet jeśli oznaczało to niezgodę ze wszystkimi innymi (co wyjaśnia jego przejście od agitpropu do satyry na rzeczywistość radziecką). Po drugiej stronie barykady stoi Bunin – laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 1933 roku za „surowe mistrzostwo, z którym rozwija on tradycje klasycznej literatury rosyjskiej”, rozgoryczony emigrant tęskniący za czasami minionymi i do końca pozostający wiernym ideałom Czechowa oraz Tołstoja. Łączy ich rosyjskie pochodzenie, epoka oraz skłonność do romansowania skutkująca skandalizującymi (nawet w dzisiejszych czasach) konfiguracjami uczuciowymi.

 
  1. Władimir Majakowski – Lila Brik – Osip Brik (i inni)
Poznali się w 1915 roku, kiedy Majakowski miał 22 lata, Lila 24, a jej mąż Osip 27 lat. Majakowski był wówczas bardzo rozpoznawalnym kubofuturystą, autorem głośnego manifestu Policzek gustom publiczności, próbującym swoich sił także jako dramaturg. Wysoki, barczysty, o donośnym, głębokim głosie, miał na swoim sumieniu wiele złamanych serc. Znamienne, że do mieszkania Brików został zaproszony przez Elzę, młodszą siostrę Lili, z którą – rzecz jasna – miał przelotny romans. Tam właśnie zaprezentował gospodarzom niedawno ukończony poemat pod tytułem Obłok w spodniach poświęcony innemu uczuciu, a mianowicie miłości do siedemnastoletniej Marii Dienisowej z Odessy, „Giocodny, którą należało skraść”. Niemal natychmiast jednak owa Gioconda odeszła w zapomnienie, porzucona została także Elza. Obydwie zdetronizowała przyszła muza awangardy rosyjskiej, rudowłosa femme fatale, Lila.

Właśnie Lili Brik Majakowski postanowił zadedykować Obłok w spodniach. Z pewnością odebrała to bardzo pozytywnie, nie mniej zadowolony musiał być jej mąż, który tak samo jak poeta wierzył w ideały rewolucyjne i bolszewizm. Dzięki Osipowi poemat ukazał się w druku (Majakowski jako żołnierz nie mógł wówczas publikować) – wydał on ponad tysiąc egzemplarzy za własne pieniądze. To, że każdy z nich został opatrzony dedykacją „Dla Ciebie, Lilo”, nie wywarło absolutnie żadnego wrażenia na panu Brik. Więcej kłopotu zdawała się mieć z namiętnością Majakowskiego sama zainteresowana. Uczucie, jakim geniusz rosyjskiej poezji darzył swój nowy obiekt miłości, było przezeń opisywane następująco:

 
Wołodia nie po prostu zakochał się we mnie – on napadł na mnie, to był napad. Dwa i pół roku nie miałam ani chwili spokoju – dosłownie. Byłam przerażona jego stanowczością, wzrostem, jego wielką, niestrudzoną namiętnością. Jego miłość była bez dna.
 
[?. ?????????, ?????? — ??? ?????? ?????: ?. ?. ?????????? ? ?. ?. ???? ????????? 1915 — 1930, ?????? 1991]


I rzeczywiście – Majakowski zakochał się tak bardzo, że nie mógł żyć z dala od Brików. Przeprowadził się więc do Piotrogrodu, zmienił swój wygląd (obciął włosy, wstawił nowe zęby) i sposób ubierania (zamienił frak na palto, kupił laskę) i zasypywał Lilę wyznaniami miłosnymi. W tym też czasie próbował popełnić samobójstwo, od którego odwiodła go ukochana. Dzwonił, pisał, odwiedzał. Pierwsza dłuższa rozłąka nastąpiła dopiero w 1918 roku, kiedy wyjechał do Moskwy, by wziąć udział w produkcji filmowej. Wyjechał jeszcze w grudniu poprzedniego roku, jednak po 6 miesiącach dołączyła do niego pani Brik – wrócili już razem. Wtedy też Lila poinformowała męża o łączącej ich więzi. Małżonkowie postanowili trwać w przyjaźni. W praktyce oznaczało to przyzwolenie chłodnego w kontaktach fizycznego Osipa na romans, a nawet więcej! Wkrótce cała trójka znalazła się pod wspólnym dachem: najpierw w mieszkaniu Brików, potem za miastem, a następnie w Moskwie, w jednej komunałce, na drzwiach której powiesili tabliczkę: Brikowie. Majakowski.

Jak to możliwe, że tak łatwo zdecydowali się na wspólne życie? Z pewnością decyzji tej sprzyjały klimat rozluźnionych więzi obyczajowych w porewolucyjnej Rosji, przekonanie Osipa o tym, że bycie komunistą zobowiązuje do braku zazdrości, szaleńcza miłość kierująca Władimirem i uparta niemonogamiczność Lili. Wkrótce Majakowski został pieszczotliwie nazwany Szczeniakiem, Lila Kotkiem, Osip zaś Kotem. Już wcześniej poeta wprowadził do domu Brików swoich znajomych i przyjaciół, poetów-futurystów, teraz zaś spędzał czas na dysputach estetyczno-ideowych z Osipem, (które potem dały efekt w postaci założenia ugrupowania artystycznego LEF) i pisaniu naiwnych listów miłosnych do pani swojego losu.

Do 1922 ich życie przebiegało bez większych zakłóceń, przez co rozumieć należy, że Majakowski i Lila zdawali się czuć dobrze, prowadząc nieustanną grę między sobą. Obydwoje miewali inne romanse, obydwoje przysięgali szczerość i wierność, obydwoje kłamali, ale podczas gdy poeta znosił tę sytuację z coraz większym trudem, Lila zwykle pozostawała niewzruszona, a nawet perwersyjnie okrutna. Zgodnie ze świadectwem poety Andrieja Wozniesienskiego:

 
Kiedyś przyznała się: „Lubiłam uprawiać seks z Osią. Zamykaliśmy wtedy Wołodię w kuchni. Wyrywał się, chciał do nas, drapał po drzwiach i płakał”. Potem przez pół roku nie mogłem przychodzić do jej domu. Wydawała mi się potworem. Ale Majakowski kochał taką. Z pejczem.
 
[?. ????????????, ???? ? ?????? ????, «??????» 1992, ?? 10, ?. 32]


Czasem przestrzegała go przed zdradą, zapewniając o miłości, zwykle jednak w tym czasie spotykała się z innymi wielbicielami. Majakowski z kolei cierpiał i próbował wymusić na niej większą stałość. W końcu podjęli decyzję o rozstaniu się na dwa miesiące, poeta przeniósł się na ten czas do wynajętego pokoju. Według świadectwa Lili, czas ten upłynął jej spokojnie (kiedyś wyznała, że bardzo cieszy, że nie ma w pobliżu żadnych futurystów), zgodnie z zapiskami Majakowskiego ten odliczał dni do ponownego spotkania (wielokrotnie łamał także zasady separacji, np. przynosząc jej kwiaty lub wysyłając prezenty).

Wkrótce, jak się wydawało, sytuacja wróciła do normy. Cała trójka wspólnie spędziła lato w Niemczech, następnie w kilkumiesięcznej podróż wyruszyła Lila, dzieląca się z siostrą szczegółami swoich randek i podrywów. W końcu jednak, wiosną 1925 roku, na Majakowskiego spadł cios – zmęczona nieustanną adoracją wybranka jego serca oznajmiła mu, że jej miłość wygasa. Wówczas to on wyjechał: najpierw do Stanów Zjednoczonych, potem do Francji i Berlina. W międzyczasie jednak nadal przyjaźnił się i utrzymywał korespondencję z Brikami, a nawet znów z nimi zamieszkał, kiedy w 1926 roku przydzielono mu państwowe mieszkanie. Wydawało się, że nie jest w stanie żyć samodzielnie, podobnie jak nie może znieść bliskości Lili bez jej uczucia.

Efektem jego tułaczki po świecie były znajomości z Elly Jones, (z którą miał dziecko), Natalią Bruchanienko, (z którą pokazywał się oficjalnie na salonach), Tatianą Jakowlewą, (która została jego nową muzą; wyznał jej miłość w taksówce) oraz Wieroniką Połonską (mężatką, początkującą moskiewską aktorką). Wiele wskazuje na to, że Lila Brik usiłowała utrzymać swój status w życiu Majakowskiego, wykorzystując do tego celu różne sposoby. Listownie odradziła mu ślub z Natalią, w 1928 roku przeszkodziła w uzyskaniu wizy na wyjazd do Paryża, gdzie mieszkała Tatiana, następnie zaś poznała go z Wierą, by odwrócić jego uwagę od rywalki, której zaczął dedykować swe wiersze. Trudno rozstrzygnąć, czy kierowało nią uzależnienie od jego uwielbienia dla niej czy też poniżenie, jakie zwykle odczuwają kobiety fatalne, kiedy ich kochankowie odnajdują nową miłość. W swoich późniejszych zapiskach podkreślała silne (choć niezbyt erotyczne) uczucie do męża i „dopełniający” charakter jej miłości wobec Majakowskiego. Jej wyznania jednak zawsze były o wiele bardziej wyważone i spokojne od dziecinnych, pełnych ślepego uwielbienia listów poety.

Podczas gdy Lilę okresowo dopadała zazdrość, Majakowski stawał się coraz bardziej znerwicowany. Wedle wspomnień świadków traktował swoją najnowszą miłość – Wierę – coraz bardziej natarczywie, usiłując wymusić na niej odejście od męża oraz rezygnację z pracy. Stres związany z życiem osobistym nałożył się na problemy zawodowe: początek 1930 roku przyniósł poecie fiasko sztuk „Łaźnia” i „Pluskwa”, wystawę poświęconą 20-leciu jego twórczości nie odwiedził żaden znaczący literaturoznawca ani przedstawiciel władzy, do tego Brikowie wyjechali w lutym do Europy. 13 kwietnia 1930 roku Władimir i Wiera spotkali się u znajomego literata. Przez całe spotkanie komunikowali się w formie niepozbawionych jawnej agresji liścików, a fragmenty kartek pokrywały całą podłogę, zaś zgodnie z relacją samej Wiery poeta groził jej pistoletem. Następnego dnia spotkała się z nim w jego mieszkaniu:

 
Siedziałam na kanapie. Usiadł przy mnie na podłodze i płakał. Zdjęłam z niego płaszcz i kapelusz, głaskałam go po głowie, starałam się uspokoić… Zaczął szybko chodzić po pokoju. Prawie biegał. Domagał się, żebym od tej chwili, bez jakichkolwiek tłumaczeń wobec Janszyna, została z nim tutaj, w tym pokoju… Mam też natychmiast porzucić teatr. […]. Włodzimierz Władimirowicz, nalegał, żeby wszystko stało się natychmiast albo wcale. Jeszcze raz odpowiedziałam, że tak nie mogę. […]. Wyszłam, zrobiłam kilka kroków do drzwi frontowych. Rozległ się wystrzał. Ugięły się pode mną nogi, zaczęłam krzyczeć i miotać się po korytarzu, nie mogłam się zmusić do wejścia do pokoju. Zdawało mi się, że minęło bardzo wiele czasu, zanim zdecydowałam się wejść. Ale widocznie weszłam po chwili: w pokoju unosił się jeszcze obłoczek dymu od wystrzały. Włodzimierz Władimirowicz leżał na dywanie, z rozrzuconymi ramionami.
Na piersi miał małą krwawą plamkę.

 
[Cytat za: W. Woroszylski, Życie Majakowskiego, Warszawa 1984, s. 683–684]


Tak nieoczekiwanie zakończył swe życie Majakowski. Miał 36 lat. Na dwa dni przed samobójstwem napisał list pożegnalny, w którym prosi, by nikogo za jego śmierć nie winić. Jako członków rodziny wymienia Lilę Brik („Lila – kochaj mnie”), matkę, siostrę i Wieronikę Połonską. Warto dodać, że ta ostatnia wycofała się z listy pod naciskiem Lili i nie została uwzględniona w oficjalnych dokumentach.

Obydwie kobiety rozwiodły się ze swoimi mężami i znalazły innych partnerów życiowych. Jednak goryczy nadmiernego kochania przyszło w końcu skosztować także dumnej Lili. Prawie pół wieku po odejściu Majakowskiego jego niewierna kochanka poety zmarła równie tragicznie jak on sam, połykając środki nasenne po tym, jak spotkała się z odrzuceniem miłosnym ze strony pewnego reżysera.


 
  1. Iwan Bunin – Wiera Muromcewa – Galina Kuzniecowa (i inni)
Poznali się w 1906 roku. 36-letni Bunin miał na swoim koncie dwa nieudane związki, a także – jako literat – nagrodę Puszkina. Utwory powoli zyskiwały uznanie, kobiety natomiast gwałtownie odchodziły, nie mogąc znieść jego trudnego charakteru. Za pierwszym razem, kiedy opuściła go ukochana, myślał o samobójstwie, za drugim poznał Wierę Muromcewą – 25-letnią skromną piękność o dużych jasnych oczach. Zawsze elegancki i nieco nieuchwytny z wyglądu (współcześni opisywali go skrajnie różnie) potrzebował wiernej i troskliwej towarzyszki, żadnej przeszkody nie stanowił więc dla niego fakt, że Wiera niespecjalnie interesowała się sztuką. Ona z kolei ze spokojem i godnością znosiła to, że formalnie nadal był związany z poprzednią żoną (Anną Cakni, której poświęcił opowiadanie Porażenie słoneczne). Ślub wzięli dopiero w 1922 roku.

Do tego czasu głównie wspólnie podróżowali (byli m.in. w Grecji, Turcji, Szwajcarii, we Włoszech i Niemczech). Bunin odnosił coraz większe sukcesy literackie (napisawszy chociażby „Pana z San Francisco” czy „Sny Czanga”), a Wiera troszczyła się o ich finanse. Sam literat nie określał się jednak mianem szczęśliwego. Najpierw głęboko zasmucił go wybuch wojny, potem zaś serce złamała mu rewolucja, którą odrzucał jako coś obrzydliwego. Dlatego też wyjechali do Odessy, następnie zaś wyemigrowali do Paryża. Ciepłe miesiące para spędzała w swojej willi w Grasse. Właśnie tam, 20 lat po spotkaniu z Wierą, na plaży pisarz nieoczekiwanie spotkał 26-letnią Galinę Kuzniecową, początkującą pisarkę, oraz jej męża. Z miejsca przypadli sobie do gustu i rozpoczęli romans. Kuzniecowa dla Bunina szybko odeszła od męża i była zazdrosna o Wierę, czemu dawała wyraz w swoich dziennikach:

 
Czy to nie dziwne, że wyszłam za mąż, przeżyłam wojnę i rewolucję, rozłąkę z mężem […] a ona [Wiera Muromcewa] przez 20 lat nie może dojść z nim do porozumienia.
 
[Cytat za: ?. ???????, ???????? ??????????? ????????? - ????? – ?????????, http://bunin-lit.ru/bunin/family/lyubovnyj-treugolnik.htm]


Bunin porzucić Wiery nie chciał, ale nie chciał też rezygnować ze spotkań z kochanką. O pierwszej mówił, że kocha ją jak samego siebie (ale też tak, jak kocha się swoją rękę czy nogę, a więc zwyczajnie i naturalnie), o drugiej zaś, że go oczarowuje swoją młodością (nic dziwnego – Galina była od niego młodsza o 30 lat!). Najpierw żył na dwa domy (w Paryżu włóczył się po restauracjach i imprezował z Galiną, w Grasse żył ascetycznie i przygotowywał się do pracy), następnie spróbował pogodzić to, co niemożliwe do pogodzenia. Przyprowadził kochankę do domu i oznajmił, że od tej pory żyć będą w trójkę. Galinę przedstawił jako swoją sekretarkę i uczennicę. Trudno powiedzieć, czy Wiera dała się nabrać. Z uległą miłością tolerowała sytuację, nie ulega jednak wątpliwości, że do męża żywiła głębokie uczucia (jej przyzwolenie było więc zupełnie inne od cichej zgody, którą swojej żonie dał Osip Brik).

Napięta sytuacja domowa wydawała się dostarczać Buninowi natchnienia. Niemoc twórcza, która towarzyszyła mu od opuszczenia ojczyzny, zupełnie zniknęła – teraz pisał całymi dniami i oczekiwał, że żona i kochanka dostosują się do jego trybu pracy. Zdaje się, że porywów miłości potrzebował między innymi po to, by móc je potem opisywać w swoich utworach (poetka i aktorka Tatiana Rattauz określiła pisarza mianem „starego erotomana”). Wiera podporządkowywała się jego poleceniom, Galina natomiast liczyła, że z czasem zostanie jedyną wybranką. Mimo to rywalizacja między kobietami nigdy nie przyjęła gwałtownej formy, głównie za sprawą miłosiernej postawy pani Bunin, która w swoim dzienniku częściej skarżyła się na biedę niż na złamane serce. Nigdy też nie pomyślała o tym, by samej skorzystać na niewierności męża, choć miała ku temu okazję: w 1929 roku w domu Buninów zamieszkała kolejna osoba – zaproszony do Grasse przez pisarza Leonid Zurow, który został ich archiwistą. Szybko zakochał się w Wierze i dołączył do ich skomplikowanego układu.


Dla porządku uściślijmy zatem: przez kilka lat Zurow wzdychał do Wiery, Wiera nie przestawała kochać męża, ten natomiast szalał za Galiną. Przełomowym wydarzeniem w życiu całej rodziny okazał się rok 1933, kiedy Bunin niespodziewanie otrzymał literacką Nagrodę Nobla (znamienne, że pierwsza o wygranej dowiedziała się Wiera, która odebrała telefon ze Sztokholmu, a następnie posłała Zurowa po męża, który w tym czasie wybrał się z Galiną do kina). Po odbiór nagrody pojechali w trójkę: wielki pisarz i jego kobiety. Choć przyznanie odznaczenia praktycznie uniemożliwiało powrót do Rosji, Bunin pękał z dumy, a pieniądze pomogły podreperować domowy budżet. Nie przewidział wtedy, że sukces zawodowy wkrótce położy się cieniem na jego szczęściu osobistym, gdyż do ich czworokąta dołączy jeszcze jedna osoba.

W drodze powrotnej Bunin postanowił odwiedzić swojego przyjaciela Fiodora Stiepuna. Tam Galina zaprzyjaźniła się z jego Margaritą Stiepun, śpiewaczką operową i siostrą Fiodora. Czas mijał jej tam tak miło, że ostatecznie Buninowie wrócili do Grasse sami;  seksowna „sekretarka” miała przyjechać później. Bunin nadal niczego nie podejrzewał: ani tego, że Galina zakochała się w kimś innym, ani tego, że była to kobieta, dlatego kiedy w maju 1934 roku Gala i Marga pojawiły się w willi, był zszokowany i zazdrosny. Zgodnie z relacją Wiery, kobiety krótko rozważały trójkąt erotyczny z pisarzem, jednak miłość muzy do Bunina zupełnie wygasła (w czym zapewne pomogły codzienne awantury). Wkrótce kochanki wyjechały do Niemiec, a ta gwałtowna zmiana załamała pisarza tak bardzo, że całe dnie spędzał w swoim pokoju, chorował, a nawet groził samobójstwem. W 1936 roku napisał:

Ku mojemu zdziwieniu [Galina] okazała się jeszcze bardziej nie do poznania niż myślałem. W naszym życiu z nią było coś szczególnego, a ona ma to za nic i traktuje mnie zupełnie obojętnie.
 
[????? – ???????, 21.07.1936; cytat za: ?. ?????, ??? ???????? ???????. ?????????, ??????? ? ????????? ??????, https://www.svoboda.org/a/30208047.html]


Wkrótce wojna i trudna sytuacja finansowa zmusiła Galinę i jej wybrankę do powrotu do domu Buninów, w biedzie wszyscy przeżyli razem jeszcze trzy lata. Ostateczna rozłąka nastąpiła dopiero 1942 roku, kiedy Gala obraziła Bunina i znów opuściła dom razem z Margaritą – tym razem na zawsze. W międzyczasie Wiera dokładała wszelkich starań, by uspokoić męża. Po wyjeździe kobiet w swoim dzienniku zapisała:

Gala w końcu wyjechała. W domu zrobiło się pusto, ale lżej.
 
[Cytat za: ?????????????? ??????, ???????? ???????????: ?????, ????????? ? ?????????https://zen.yandex.ru/media/philological_maniac/liubovnyi-treugolnik-bunin-muromceva-i-kuznecova-5a8dd0168139ba26478711a8]


Mimo wyraźnej ulgi, Wiera nadal utrzymywała z Galą i Margą kontakty listowne i nazywała kobiety ich przyjaciółkami. Bunin tworzył dalej, w 1945 para powróciła do Paryża. Ich życie nie naznaczyła już obecność żadnej innej osoby. Bunin zmarł śmiercią naturalną w 1953 roku. Wiera przeżyła go o 8 lat. Zawsze twierdziła, że mąż nigdy jej nie zdradził. Także Gala i Marga były razem do końca życia.
Tak wyglądała miłość po rosyjsku w burzliwej pierwszej połowie XX wieku: z jednej strony była trudna, chorobliwa, uzależniająco kuriozalna, z drugiej odważna, wielowymiarowa, rozumiejąca. Historia literatury zna więcej podobnych przykładów, jednak losy Majakowskiego, Brików, Buninów czy Galiny Kuzniecowej znakomicie ilustrują prawdę o tym, że w życiu nic nie jest pewne, a wszystko, co piękne i straszne pozostaje – niestety! – nieprzewidziane.

Wszystkim zainteresowanym proponujemy na czas kwarantanny filmy „VMayakovskiy” (???????????) z 2018 roku oraz „Pamiętnik jego żony" z 2000 roku (??????? ??? ????).

 

ŹRÓDŁA

Majakowski
? ??????????, ???????? ???????????? [w:] https://ru.wikipedia.org/.

????-????-??????????: ??????? ?? ?????? ???, https://eksmo.ru/articles/osip-lilya-mayakovskiy-rasskaz-iz-pervykh-ust-ID12326767/.
????-????-??????????. ????? ??????, https://eksmo.ru/articles/osip-lilya-mayakovskiy-chast-vtoraya-ID12583888/.
T. Klimowicz, Mój towarzysz dziewczyna, [w:] idem, Pożar serca. 16 smutnych esejów o miłości, o pisarzach rosyjskich i ich muzach, Wrocław 2005, s. 221–248.
A. Leszczyński, Ego Majakowskiego, https://wyborcza.pl/1,75410,8532250,Ego_Majakowskiego.html.
S. Duda, Trójkąt artystyczno-rewolucyjny. Muzy i ich artyści cz. 10, https://wyborcza.pl/alehistoria/1,121681,19118476,trojkat-artystyczno-rewolucyjny-muzy-i-ich-artysci-cz-10.html.

 Bunin

?????, ???? ?????????? [w:] https://ru.wikipedia.org/.
?. ????????, «?????? ?? ??? ???? ????????? ?? ????». ??? ???? ?????? ??????? ??? ??????, https://spb.aif.ru/culture/person/tolko_by_emu_bylo_sladostno_na_dushe_kak_zhena_bunina_terpela_ego_izmeny.
?. ???????, ???????? ??????????? ????????? - ????? – ?????????, http://bunin-lit.ru/bunin/family/lyubovnyj-treugolnik.htm
 ?????????????? ??????, ???????? ???????????: ?????, ????????? ? ?????????, https://zen.yandex.ru/media/philological_maniac/liubovnyi-treugolnik-bunin-muromceva-i-kuznecova-5a8dd0168139ba26478711a8.
?. ????????, ???? ?????. ? ????? ? ?????????? ??? ????? ??????, https://zen.yandex.ru/media/whales_story/ivan-bunin-s-jenoi-i-liubovnicei-pod-odnoi-kryshei-5d1712b059872900ad7b2e93.
?. ?????, ??? ???????? ???????. ?????????, ??????? ? ????????? ??????, svoboda.org/a/30208047.html.
Love&Peace | ????, ????? ?????? ? ?????? ?????????: ???? ??????? ? ?????, https://zen.yandex.ru/media/lgbtcommunity/marga-stepun-i-galina-kuznecova-soiuz-dlinnoiu-v-jizn-5e0b51975d6c4b00af465753.

#zostańwdomu / 10 książek na kwarantannę

Książka jest dobra na wszystko, także na kwarantannę! Mamy coś dla każdego – niezależnie od tego, czy jesteście sfrustrowani ograniczeniem swobody, przerażeni odbywającą się na Waszych oczach pandemią, podekscytowani zamieszaniem na świecie, czy też jest Wam zupełnie wszystko jedno.

Zaczynamy!
  1. Thomas Mann, „Czarodziejska góra”
Zaczynamy od klasyki. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji sięgnąć po dzieło Manna, warto uczynić to właśnie teraz. Utwór, nawiązujący do powieści Kafki oraz „W poszukiwaniu straconego czasu” Marcela Prousta, znakomicie oddaje atmosferę dezorientacji towarzyszącej życiu w epoce pełnej przemian (akcja powieści toczy się na początku XX wieku), a także stanowi drobiazgowy portret psychologiczny osoby obezwładnionej przez rutynę. Lejtmotywem książki jest czas i jego subiektywne postrzeganie, lecz bohaterowie toczą dyskusje na rozmaite tematy (od problemów społecznych i ekonomicznych do filozoficznych) i (re)prezentują szerokie spektrum rozmaitych ideologii i światopoglądów. Dodajmy, że protagonista spędza 7 lat w sanatorium – nie brakuje więc przemyśleń na temat medykalizacji życia, sensu choroby czy możliwości ludzkiego ciała. Wszystko to zostało okraszone subtelną ironią i wyrafinowaną symboliką.
  1. Caitlin Doughty, „Dym wciska się do oczu oraz czego jeszcze nauczyłam się w krematorium”
Nietypowy tytuł książki powinien działać tylko zachęcająco! Związana z branżą pogrzebową Caitlin Doughty to nowoczesna propagatorka dobrej śmierci, która poprzez kanał na YouTube łamie tabu związane ze swoim zawodem i stara się pomóc wszystkim tym, którzy boją się zmierzyć z trudnym tematem umierania. „Dym wciska się do oczu…” to nie tylko zbiór pełnych czarnego humoru wspomnień z pracy w krematorium, której autorka podjęła się w wieku zaledwie 23 lat, lecz również zapis osobistych przemyśleń dotyczących postrzegania śmierci przez współczesne zachodnie społeczeństwo. Napisany lekkim tonem utwór skłania do refleksji, dostarczając z jednej strony wiedzy na temat praktyk funeralnych w różnych kulturach, z drugiej zaś szczegółowo wyjaśniając, co dzieje się za drzwiami domów pogrzebowych. Wbrew pozorom lektura książki napawa nadzieją i pomaga ukoić jeden z podstawowych lęków człowieka.
  1. Greg Bear, „Prom kosmiczny 03”
Tym razem propozycja dla wielbicieli gatunku science fiction. Oparta na rzetelnych podstawach naukowych i technologicznych historia człowieka, który niespodziewanie wybudza się z hibernacji i staje oko w oko z niezrozumiałą rzeczywistością na gigantycznym statku kosmicznym, budzi w czytelniku dreszcz emocji i nieodparte pragnienie poznania sensu i celu podróży głównego bohatera. Greg Bear doskonale wykorzystuje znane motywy, takie jak walka z nieznanymi istotami, konieczność przetrwania w skrajnie niesprzyjających warunkach czy podróż na nową Ziemię do stworzenia wielowymiarowego, filozoficznego dzieła opowiadającego o na wpół zmechanizowanym życiu. Atmosfera niepokoju i powracający na kartach powieści topos snu sprawiają, że utwór jest czymś więcej niż prostą operą kosmiczną; swego rodzaju wyzwanie czytelnicze stanowi także ze względu na opisy naukowe i (celowy) chaos fabularny. Warto jednak zaryzykować!
  1. Ota Pavel, „Śmierć pięknych saren”
Autobiograficzny zbiór opowiadań czeskiego pisarza to opowieść o dorastaniu w czasach sprzed i w trakcie okupacji niemieckiej. Choć opisywane doświadczenia nierzadko są trudne i smutne, tekst obfituje w komizm sytuacyjny, a groteska i absurdalność wydarzeń wywołują śmiech czytelnika. W centrum historii znajduje się narrator i jego rodzina, szczególnie zaś ojciec – tragikomiczna postać przypominająca Don Kichota, która z dnia na dzień musi zamienić łowienie ryb na sprzedaż odkurzaczy marki Electrolux, by zapewnić swoim bliskim byt. Zmagania głowy rodziny opisane zostały z charakterystycznym współczuciem i dystansem, co pokazuje, jak dziwne musiały być dzieciństwo i młodość w tamtym okresie. Uspokajający charakter mają opisy natury – stanowiącej nie tylko tło, ale równoprawnego bohatera opowiadań. Po „Śmierć pięknych saren” warto zatem sięgnąć ze względów poznawczych i rozrywkowych, zapewniając sobie odskocznię od mainstreamu.
  1.  Anne Rice, „Wywiad z wampirem”
Czas na klasykę innego rodzaju, czyli znany horror o wampirach. Z jednej strony mamy do czynienia z krwawymi opisami i mroczną erotyką – typowymi wyznacznikami powieści gotyckiej; z drugiej zaś wraz z pogrążającym się we wspomnieniach bohaterem możemy zastanowić się nad takimi kwestiami jak: sens nieśmiertelności, relatywizm moralny, wpływ autorytetu na jednostkę, istnienie wolnej woli czy determinizm. Innymi słowy, historia 200 lat życia Louisa stanowi idealnie wyważoną mieszaninę tego, czego standardowo oczekuje się od gatunku i tego, co charakterystyczne dla literatury filozoficzno-psychologicznej. Z pewnością osadzenie utworu w wymiarze egzystencjalnym stanowi wartość dodaną. Opisy różnych stanów emocjonalnych: zagubienia, nienawiści, lęku, agresji, melancholii, ale także miłości, kontemplacji, oczarowania pięknem, korespondują z ludzkim przeżywaniem i czynią przesłanie powieści uniwersalnym i ponadczasowym.
  1. Mariusz Szczygieł, „Nie ma”
Jeśli cenicie sobie literaturę faktu, warto zainteresować się książką „Nie ma”, uhonorowaną w 2019 roku Nagrodą Nike. Zbiór powstał w wyniku rozmów reportera z pozoru skrajnie różnymi osobami (lub ich otoczeniem), których życie zostało naznaczone przez nieobecność czegoś lub kogoś. Poznajemy między innymi historię Ewy, która sukcesy i porażki całego swojego życia ujmuje w postaci tabeli w Excelu, sióstr Woźnickich – pisarek-bliźniaczek, które odeszły poprzez śmierć samobójczą, Karola, który przeszedł tranzycję płciową czy kobiety, która zamordowała własne dziecko. Jak podkreśla sam autor, nie jest to książka o stracie czy braku czegoś, lecz o szukaniu „ma” w „nie ma”. Poprzez nietypowy sposób narracji złamane zostają sztywne schematy reportażu, co czyni zbiór jeszcze bardziej interesującym. Po tytuł warto sięgnąć w czasie odosobnienia, by móc w pełni docenić jego refleksyjny, niepokojący i zarazem niespieszny styl.
  1. Julian Barnes, „Poczucie kresu”
Zakotwiczony w myśli Nietzschego i Karola Poppera thriller psychologiczny Juliana Barnesa skupia się na zwodniczej roli pamięci w kreowaniu własnych wspomnień, a następnie opieraniu na tychże własnej tożsamości. Monolog bohatera, rozpoczynający się przypadkowymi wspomnieniami z młodości, z matematyczną precyzją rozwija się w tragiczną historię pełną zwrotów akcji, by na końcu zmusić mężczyznę do przewartościowania całego swojego życia, które nieświadomie oparł na iluzji. Pozbawiona zbędnego patosu opowieść o miłosnym trójkącie obnaża przed czytelnikiem kruche podstawy poznania samego siebie i skłania do refleksji nad tym, czym kierujemy się, dokonując życiowych wyborów i na ile możemy uciec od odpowiedzialności za swe czyny. W utworze dostrzec można nawiązania do brytyjskich ikon, takich jak krytyk Frank Kermode oraz poeta Philip Larkin, jednak największa wrażenie wywołuje bezlitosna prostota, z jaką tekst skłania do myślenia.
  1. Jacek Dukaj, „Lód”
Alternatywne losy dwudziestowiecznej Europy, w której nigdy nie wybuchła wojny służą tutaj jako tło do namysłu nad tym, czym jest historia i prawda w kategoriach matematyczno-logicznych spod znaku szkoły Tadeusza Kotarbińskiego. Intrygujący świat przedstawiony – skuty lodem i opanowany przez tajemnicze zjawiska biologiczne, autoironiczny główny bohater kierujący się w życiu „zasadą wstydu”, postacie historyczne (takie jak Piłsudski i Tesla) przedstawione w nowym świetle oraz wątki rodem z powieści awanturniczej skutecznie odwrócą Waszą uwagę od szarej rzeczywistości. Z drugiej strony pełne detali opisy naukowe oraz rozbudowane wątki polityczne sprawią, że tekst będzie wyzwaniem intelektualnym. Nieco rozwlekłe dywagacje filozoficzne zrekompensuje subtelny humor i nietypowy, pobudzający wyobraźnię język. Dodatkowym plusem jest objętość wynosząca ponad tysiąc stron – tak długa opowieść zajmie Was na jakiś czas!
  1. J. D. Salinger, „Buszujący w zbożu”
Na niespokojnych czeka kontrowersyjna amerykańska powieść o młodzieńczej potrzebie buntu oraz o cierpieniach związanych z okresem dorastania. W tekście nie tylko wiarygodnie sportretowano poczucie alienacji i żarliwą niezgodę na zastaną rzeczywistość, lecz również wskazano na konieczność pogodzenia się z niesprawiedliwością świata. Ze względu na temat i potoczny, a nawet wulgarny język utwór zaliczany jest do literatury young adult, niemniej jednak porusza wiele uniwersalnych kwestii – śmierć członka rodziny, dwulicowość społeczeństwa, ucieczkę w używki, tęsknotę za dziecięcą beztroską. Jeśli czujecie się niedostatecznie wysłuchani i tak jak Holden pragniecie otrzymać więcej uwagi ze strony otoczenia, zrozumiecie jego wściekłość. W przeciwnym razie będziecie mieli okazję przyjrzeć się studium przypadku skonfliktowanego z otoczeniem nastolatka. Tak czy inaczej, na listę przeczytanych przez Was lektur trafi klasyk literatury amerykańskiej…
  1. Sylvia Plath, „Szklany klosz”
Przerażająco aktualna powieść autobiograficzna Sylvii Plath zwraca uwagę na zupełnie odmienny rodzaj izolacji – ten spowodowany chorobą psychiczną. Historia wpadającej w depresję nastolatki przepełniona jest zaskakująco trafnymi i obrazowymi metaforami, które uwrażliwią wolnych od tego rodzaju obciążenia, a zmagających się z podobnymi problemami zapewnią o tym, że nie są sami. Utwór zaczyna się jak standardowa książka młodzieżowa, ale „amatorskość” jest w tym wypadku zaletą. Nieskomplikowany język i nieco szorstki humor pomoże w pełni zanurzyć się w koleje losu Esther i doda bohaterce wiarygodności. Warto dodać, że w emocjonalność tekstu jest bardzo subtelna i nienachalna, co sprawia, że tym mocniej zapada on w pamięć, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę fakt, że niedługo po wydaniu „Szklanego klosza” Plath targnęła się na swoje życie. Największym atutem powieści jest zatem jej bolesna prawdziwość.

#zostańwdomu / Kwiecień miesiącem jazzu

Jazz Appreciation Month (JAM) to festiwal muzyczny organizowany co roku w kwietniu w Stanach Zjednoczonych, na cześć jazzu jako wczesnej amerykańskiej formy sztuki. JAM został utworzony w 2001 roku przez Johna Edwarda Hasse'a, kuratora Smithsonian's National Museum of American History. Festiwal stał się przedłużeniem oryginalnego Jazz Awareness Month  stworzonego przez Louisiana Jazz Federation w Nowym Orleanie w 1980 roku. Bo to właśnie w Nowym Orleanie jazz miał swój początek i to tam brzmi najpiękniej.
 
W roku 2020 festiwal świętuje wpływ często pomijanego wkładu kobiet w rozwój jazzu, zarówno na scenie, jak i poza nią.
 
Jeżeli lubicie ten gatunek muzyczny zapraszamy was do odwiedzenia American Jazz Museum i strony National Museum of American History.
? Wirtualny spacer po American Jazz Museum >>

#zostańwdomu / Dołącz do akcji żonkile!

American Corner zaprasza do udziału w akcji Żonkile w 77. rocznicę wybuchu powstania w getcie warszawskim.
 
Dlaczego żonikl?
 
Jednym z ocalałych z getta był Marek Edelman, ostatni przywódca powstania w getcie warszawskim. 19 kwietnia, w rocznicę powstania, złożył pod Pomnikiem Bohaterów Getta na Muranowie bukiet żółtych kwiatów. Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie kontynuuje tę tradycję co roku od ośmiu lat, rozdając podczas każdych obchodów rocznicy powstania tysiące papierowych żonkili.
 
Z powodu pandemii koronawirusa #AkcjaŻonikle będzie miała całkowicie wirtualny charakter.
KIEDY: 19 kwietnia 2020 (niedziela) / cały dzień
JAK: Oto co należy zrobić aby dołączyć do akcji:
 
  • Na stronie Muzeum Polin >> znajdziemy szablon żonkila, który drukujemy na żółtej kartce i składamy. Na stronie zamieszczono również filmik pokazujący jak złożyć taki szablon. Gotowy żonkil należy przyczepić do koszulki i zrobić sobie z nim zdjęcie.
 
  • Zdjęcie publikujemy 19 kwietnia (niedziela) w swoich mediach społecznościowych z hashtagami: #ŁączyNasPamięć oraz #AkcjaŻonkile i oznaczeniem Muzeum Polin.
 
  • Organizatorzy przygotowali także specjalną rocznicową nakładkę na zdjęcie profilowe na Facebooku, która dostępna jest tutaj >> 
 
  • Oprócz tego zachęcamy to odwiedzenia strony Muzeum Polin na Facebooku, gdzie przez całą niedzielę będą odbywały się wydarzenia online – program znajdziecie tutaj >>
 
Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w akcji, pokażmy że pamiętamy!

#zostańwdomu / 10 płyt na kwarantannę

Po książkowym zestawieniu >> proponujemy Wam coś do posłuchania! Mamy nadzieję, że umili Wam to czas kwarantanny i zachęci Was do dalszych muzycznych poszukiwań.

Zaczynamy!

1. Matt Elliott – Only Myocardial Infarction Can Break Your Heart
 
Jeśli czujecie narastające przygnębienie spowodowane izolacją i globalnym kryzysem, ta płyta może stanowić dla Was katharsis. Kompozycje brytyjskiego multiinstrumentalisty zaliczyć można do alternatywnego postrocka nastawionego na nastrojowość i odczuwanie, z lekką nutą egzotyki. Ponure melodie są tym bardziej przejmujące, że utrzymano je w tonacji durowej, zarazem jednak nie brak u Elliotta dystansu i łagodnej ironii, na co wskazuje sam tytuł albumu.
 
2. Billy Boyo – Zim Zim

 
Granice kraju mogą być zamknięte, ale granice Waszej wyobraźni niekoniecznie! Dzięki reggae-płycie Billy’ego Boyo w kilka minut znajdziecie się na Jamajce, całkowicie uspokojeni i zrelaksowani. Artysta znakomicie wykorzystuje riddimy, co sprawia, że melodie są wciągająco-uzależniające; z kolei tytułowy kawałek to całkowite szaleństwo w najbardziej pozytywnym sensie tego słowa – nie tylko dzięki brzmieniu instrumentów, lecz również przez wzgląd na abstrakcyjny tekst.
 
3. Enchanted Hunters – Dwunasty dom
 
Czas na polski wkład, czyli żeński duet Małgorzaty Penkalli oraz Magdaleny Gajdzicy tworzących w stylistyce synth popu lat osiemdziesiątych. „Dwunasty dom” to idealne połączenie nostalgii za latami osiemdziesiątymi i autoironicznego humoru, patetycznych kompozycji i tanecznych wstawek, absurdalności i wielowymiarowości, dokładnie przemyślanej budowy i śmiałej improwizacji, przy czym wszystkie te elementy zawarte zostały w każdej piosence albumu. Warto się przekonać!
 
4. CAN – Ege Bamyasi
 

Kwarantanna to dobry czas na przypomnienie sobie niedocenianego i zapomnianego dziś krautrocka. Zakręcone aranżacje wprawią Was w prawdziwie hipnotyczny stan, choć musicie być przygotowani na wiele zaskakujących momentów. Na płycie znajdują się zarówno jednostajne i spójne stylistycznie utwory, jak i takie, które najprościej określić można mianem kolażu. Wasz nastrój będzie zmieniał się z każdą piosenką, ale o to właśnie chodzi.
 
5. Geinoh Yamashirogumi – Ecophony Gaia
 
Geinoh Yamashirogumi to japoński muzyczny kolektyw zajmujący się odtwarzaniem, a także przekształcaniem tradycyjnych stylów muzyki i już z tego powodu jest godny poznania. „Ecophony Gaia” stanowi zbiór instrumentalnych aranżacji o symbolicznych tytułach (od „Chaosu” przez „Katastrofę” aż do „Gai”), pozwalających doświadczyć oceanicznej jedności z kosmosem, a także wzbudzających potrzebę rozliczenia się z grzechami ludzkości popełnionymi wobec matki natury.
 
6. Dakh Daughters – If
 
Groteskowe czasy wymagają odpowiedniej muzyki. Dlatego rekomendujemy Wam teatralno-muzyczną grupę z Ukrainy. Dakh Daughters przeniosą Was w atmosferę francuskiego kabaretu i porażą swoją wszechstronnością. Usłyszycie dynamiczne kompozycje (ponieważ „piosenka” to niewystarczające słowo!) z udziałem różnorodnych instrumentów – takich jak kontrabas, wiolonczela, bębny, pianino, skrzypce, akordeon, gitara, ksylofon – uświetnione emocjonalnym wokalem w językach ukraińskim, francuskim, angielskim.
 
7. Hedningarna – Trä


Jeśli pragniecie wyrwać się z marazmu i poczuć swą witalność, koniecznie przenieście się do Skandynawii razem ze szwedzką grupą Hedningarna tworzącą folk w nowoczesnej odsłonie. Rytmiczne utwory-modlitwy zadziałają jak mobilizujące zaklęcia dzięki swojej rytmice i oryginalności brzmień. Nawet bez znajomości języka można poczuć się jak w pradawnym lesie, gdzie to, co tajemnicze i niepoznane łączy się z tym, co wspólne i ludowe.
 
8. Heroin and Your Veins – Nausea

 
Utrzymany w nieco mrocznym klimacie album stanowi idealny podkład muzyczny pod smętne plątanie się po domu. Muzyka tworzona przez Heroin and Your Veins nieprzypadkowo nazywana jest dark jazzem i z pewnością przypadnie do gustu każdemu wielbicielowi klimatów noir, który potrzebuje się zrelaksować. Oniryczne kompozycje z powodzeniem mogłyby stanowić tło do filmów Davida Lyncha, ale równie dobrze sprawdzą się w Waszym prywatnym azylu.
 
9. Indochine – Black City Parade

 
Dla wszystkich, którzy mają ochotę na francuski rock! Melodia języka idealnie współgra z delikatnie popowymi brzmieniami; doszukać można się także elementów electro, jednak album jest przede wszystkim wyważony i niekontrowersyjny – innymi słowy, w sam raz na kolejny zwykły dzień. Na uwagę zasługują poetyckie teksty w subtelny sposób opowiadające o codzienności, za którą wielu z nas tak bardzo teraz tęskni.
 
10. Kamasi Washington – Heaven and Earth
 
Jeśli lubicie jazz, to propozycja dla Was. Jeśli nie lubicie jazzu, to także propozycja dla Was, ponieważ dźwięk saksofonu może być najprzyjemniejszą rzeczą, która przydarzy Wam się w okresie kwarantanny. Pod względem technicznym Kamasi Washington zachwyca, musicie się jednak przygotować pod względem czasowym – album trwa ponad dwie godziny. Tak czy inaczej, to dwie godziny przyjemności…

#zostańwdomu / Jak Kasprowicza we Wrocławiu do więzienia wsadzili

Patron naszej Biblioteki, prof. Tadeusz Mikulski, przyjechał do Wrocławia w 1945 r. i od razu zaczął szukać – chodząc wśród ruin i przeszukując tutejsze zbiory – śladów pobytu w tym mieście polskich pisarzy. Powstała świetna książka „Spotkania wrocławskie”, w której jeden ze szkiców jest poświęcony Janowi Kasprowiczowi. Zilustrowaliśmy fakty przedstawione w książce zdjęciami, których w niej nie ma. Materiał ten pozyskaliśmy i zaprezentowaliśmy w 2009 r. na wystawie „Wrocławskie spotkania po latach”. Narrację zbudowaliśmy, wyjmując z książki Profesora odpowiednie fragmenty (są złożone największą czcionką). Dodaliśmy też własne słowa wiążące (czcionka zielona).
Po maturze w poznańskim gimnazjum, Kasprowicz wyjechał na studia do Lipska, który okazał się dla chłopskiego syna zbyt drogi. Zdecydował się więc zapisać na Uniwersytet Wrocławski, jeszcze w zimowym półroczu 1884/85. Ale i tutaj bieda go dopadła. Opowiedział o niej przyjacielowi:

... Pewnego razu matka dała mi na wyjezdnym połeć słoniny. Przez dobre dwa miesiące była to podstawa mego odżywiania się. Słonina jednak skończyła się, skórę rzuciłem za piec i został tylko suchy chleb. W końcu i tego chleba zabrakło. Było już bardzo źle, kiedy naraz przypomniałem sobie o owej skórze za piecem. Wydobyłem ją stamtąd, otarłem z kurzu, obmyłem i zacząłem gotować. Po kilkunastu godzinach gotowania zmiękła tak, że mogłem ją krajać i żuć jak gumę.

Nauka w uniwersytecie pochłaniała tylko część niespożytej energii Kasprowicza. Chłop kujawski prowadził o głodzie studia filozoficzne, historyczne i literackie, pod kierunkiem profesorów, których nazwiska będzie pamiętać długo. By uniknąć dodatkowych obciążeń materialnych, nie zapisywał się na wykłady w sposób formalny. Korzystał z wiedzy po kryjomu, za darmo.  (...)

POWIĘKSZ, KLIKAJĄC NA ZDJĘCIE
Jan Kasprowicz w czasie studiów we Wrocławiu, ok. 1885 r. Fotografował z oryginału znajdującego się w Muzeum Jana Kasprowicza na Harendzie: Piotr Kyc, wł. Stowarzyszenia Przyjaciół Twórczości Jana Kasprowicza.
Poza normalnym trybem uniwersyteckim pochłania Kasprowicza życie studenckie. Młodzież polska we Wrocławiu organizuje się wówczas w ośmiu towarzystwach akademickich, zależnie od regionu, poglądów politycznych czy zainteresowań naukowych. (...) Natychmiast po przyjeździe wstąpił do Towarzystwa Literacko-Słowiańskiego we Wrocławiu. Ale nie czuł się dobrze w tym zespole. (...) Jeśli dać wiarę wskazówkom pośrednim, najlepiej było poecie w Czytelni Akademickiej, gdzie wieczorami zbiera się młodzież na lekturę gazet lub długie gawędy. Nauka i życie organizacyjne dają tło dla tych dni wrocławskich Kasprowicza. Ale w sposób bardziej intensywny rozwija się ten żywot gdzie indziej.

Kasprowicz z pasją czyta poetów romantycznych, niemieckich i angielskich. Żyje wtedy, gdy pisze. Narasta owych wierszy coraz więcej. W formie jeszcze chropawej, ale o wyraźnych cechach rozkwitającej sztuki, Kasprowicz ujmuje swoją wiedzę o świecie, w którym srożą się krzywda i niesprawiedliwość. Czyta je przyjaciołom. (...) Poezje pokrywają dąsy i oklaski, ale poezja jeszcze wówczas nie karmi. Natomiast żywi Kasprowicza studencka proza. (...) poeta wysyła do Petersburga, Warszawy i Lwowa liczne korespondencje z życia polskiego we Wrocławiu i na Śląsku, nade wszystko młodzieży akademickiej.

W 1886 r. Kasprowicz przeżywa burzliwą miłość do starszej od siebie Teodozji Szymańskiej, którą zaledwie po kilku miesiącach porzuca i rozpoczyna proces rozwodowy. W kwietniu 1887 r. znów jest we Wrocławiu, ale wówczas jest już obserwowany przez policję, która tropi tajne związki wśród młodzieży. A on przecież coraz częściej miesza się do spraw politycznie podejrzanych, współpracuje z grupą prowadzącą działalność socjalistyczną. Za to właśnie trafił na kilka miesięcy do więzienia.

POWIĘKSZ, KLIKAJĄC NA ZDJĘCIE
Wrocławskie węzienie, w którym trzymano Kasprowicza przez 8 miesięcy mieściło się wówczas na ul. Podwale. Oto kadr z pocztówki z widokiem na budynek koszar i siedzibę policji ok. roku 1900 (pocztówka ze zbiorów Biblioteki Uniwersytetu Wrocławskiego).
Wolność odzyskana 17 maja 1888 r. nie była mu zrazu darem. Rozwód małżeński ciągnął się nie zakończony. Zamieszkał teraz u Stefana Suchockiego, na ulicy Salzstrasse (dziś Wojciecha Cybulskiego) 17, na drugim piętrze, w rozległym domu mieszczańskim, w pobliżu uniwersytetu. Ale do studiów nie wrócił. Popadł w położenie, którego by „psu nie życzył”. (...)

POWIĘKSZ, KLIKAJĄC NA ZDJĘCIE
Kamienica przy ul. W. Cybulskiego, w której mieszkał Jan Kasprowicz. Dziś można na jej murze znaleźć tablicę pamiątkową, przedstawioną na poniższym zdjęciu (fot. R.Werszler).

POWIĘKSZ, KLIKAJĄC NA ZDJĘCIE
Niebawem raz jeszcze zmienił mieszkanie i w sierpniu 1888 roku przeniósł się na ulicę Grosse Scheitnigerstrasse (dziś Szczytnicka) 29. (Jednak już 8 września 1888 r. Kasprowicz wyjechał z Wrocławia do [rodzinnego] Szymborza. Może wróci tu szybciej, aniżeli rachuje? Nie wrócił przecież. Odszedł z Wrocławia drogą, przebitą do wielkości.

Z pejzażu miasta przeniknęło do jego poezji niewiele. W kwietniu 1885 r. powstał wiersz opisowy „Na targu”, którym Kasprowicz rozpoczynał serię utworów „Obrazki natury”. (...) Któregoś kwietniowego południa r. 1885 w dzień targowy, student zatrzymał się na Rynku. Słońce rozbłysło na miedzianym dachu ratusza. Poeta patrzy na tę miedź, rozjarzoną w słońcu, a potem, wmieszany w tłum, ślizga się wzrokiem po wozach, straganach, ludziach, kolorach.

Postanowiliśmy ten tekst dla Państwa odnaleźć i wykorzystać okazję do jego przypomnienia, bo to przecież ważne vratislavianum. Jako ilustrację zamieszczamy fotografię targu na wrocławskim rynku w roku 1908. W miejscu, gdzie dziś stoi fontanna, widać pomnik Fryderyka Wielkiego. Zdjęcie wykonał Eduard van Delden (wł. Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu).

NA TARGU

Południe. Słońce kwietniowe
Zabłysło tęczą złocistą
Ponad szczytami kamienic.
I drży siedmioma barwami
W tysiącu kropel deszczowych,
Co po niedawnej szarudze
Wiszą na liściu zielonym
Kalafijorów, pietruszki,
Cebuli, czosnku, kapusty.
Czasem na tłustych wypocznie
Piersiach czerwonej przekupki,
Opiętych w kabat żółtawy,
To znów grą światła i cieni
Uwydatniwszy do sytu
Ich falującą wypukłość,
Spływa promiennym językiem
Po wyciągniętym ramieniu,
By w kilku drobnych pieniążkach,
Które w tej chwili w jej dłoni
Za wychowanki inspektów
Złożyła młoda kobieta,
Wpół ku przekupce schylona,
Brzuchem oparta o stragan,
Zestrzelić wszystkie swe blaski.
Czasami złotym okoli
Wieńcem kopułę ratusza
I po miedzianym dachu
Zsunąwszy, światła girlandą
Padnie ukosem w narożnik
Ludnej, szerokiej ulicy
I w siwej brodzie uwięźnie
Starca – o twarzy wyblakłej.

POWIĘKSZ, KLIKAJĄC NA ZDJĘCIE
Na targu barwy i życie.
Tu zgraja przekupek
Z rąk sobie do rąk wyrywa
Koszyk zielonej kapusty.
Tam oto jakaś kobieta
Pnie się na wozu drabinę,
Gdzie w małych,
czarnych beczułkach
Suszony owoc na sprzedaż:
Jedną się nogą oparła
O piastę koła, a druga
Zawisła wolna w powietrzu,
Trzęsąc się ikry pełnymi.
Tu kilka bosych dziewczątek
Wciska się między przechodnie,
Krzycząc: Fijołki, fijołki!
Tam pod płomiennym namiotem
Człowiek o twarzy sczerniałej
W czerwonym fezie z kutasem,
Zachwala towar zamorski;
Tu rzędem siadły wieśniaczki,
Trzymając masło na łonach,
Każdy ma towar nabywcę,
Ale go nie ma milczący
Starzec o twarzy wyblakłej.

Ulicą w tę i w tę stronę
Cisną się tłumy bogate:
Kobiety w sukniach jedwabnych,
O twarzy różem pokrytej
I o wypchanych tiurniurach,
Stają przy oknach wystawnych
I na portretach aktorów,
Śpiewaków, skoczków o kształtach
Uwydatnionych trykotem,
Wieszają oczy spragnione (...)
Aż w łonach, w pręty żelazne
Zasznurowanych, z namiętnych
Dech im zamiera poruszeń.
Jakowaś pańska dziecina,
Ciesząc się sztucznym konikiem,
Co poza płytą kryształu
Gniadą lśni sierścią, batożkiem
Smagnie po grzbiecie bosego,
W podartych szmatach, sierotę,
I po­tem mat­kę za fał­dy
Ryp­so­wej suk­ni po­cią­gnie,
By mu spra­wi­ła za­baw­kę.
Pa­ni­cze w bu­tach kli­no­wych,
Na rząd gu­zi­ków z per­ło­wej
Za­pię­tych masy, śród zgieł­ku,
Nie­po­strze­że­ni, otarł­szy
O bok pu­blicz­nych się dziew­czyn,
Chył­kiem ich pa­lec uści­sną
I, zro­zu­mie­ni, zni­ka­ją...
Tak — każ­dy to­war ma kup­ca,
Ale go nie­ma mil­czą­cy
Sta­rzec o twa­rzy wy­bla­dłej.

#zostańwdomu / Earth Day 2020 (22 kwietnia)

Weź udział w Earth Day Daily Challenge!
 
American Corner  zaprasza na Dzień Ziemi 2020, który w tym roku będziemy obchodzić wirtualnie. Czy wiecie, że pierwszy Dzień Ziemi odbył się 22 kwietnia 1970 roku, czyli dokładnie 50 lat temu? Tego dnia 20 milionów Amerykanów wyszło na ulice, kampusy uniwersyteckie i setki miast, aby zaprotestować przeciwko ignorancji wobec środowiska i domagać się szacunku dla naszej planety.
 
Tematem Dnia Ziemi 2020 są działania na rzecz ochrony klimatu. Zmiany klimatyczne stanowią największe zagrożenie dla przyszłości życia na Ziemi. Ogromne wyzwanie, ale także ogromne możliwości działania wyróżniły tę kwestię jako najbardziej palący temat na 50. rocznicę.
 
Każdy może się przyłączyć!
 
Obecna sytuacja na świecie zmusiła nas do zachowania dystansu. Jednak dzięki mediom cyfrowym jesteśmy połączeni teraz bardziej niż kiedykolwiek.
 
Dlatego w kwietniu zachęcamy was do wzięcia udziału Earth Day Daily Challenge >>. Spośród 22 zadań wybierzcie te, które wydają się Wam najbardziej interesujące. Efekty możecie opublikować w swoich mediach społecznościowych, dodając hashtag: #EarthDay2020
 
22 kwietnia (środa) możecie odwiedzić stronę Earth Day Network na Facebooku >>, gdzie przez cały dzień będą odbywały się rozmowy, występy i wykłady na żywo.
 
Możecie też dołączyć do akcji #EarthDayAtHome with NASA. Wystarczy odwiedzić tę stronę >>, pełną pomysłów na to jak uczcić ten wyjątkowy dzień.

#zostańwdomu / Ciekawostki literackie. Prywatne życie pisarzy i pisarek

Czy wiecie, od czego uzależniony był Dostojewski, co wspólnego z rękopisem „Myszy i ludzi” miał pies albo o jakiej karierze marzył Dan Brown?

Zapraszamy Was do przeczytania anegdotek z prywatnego życia pisarzy i pisarek w galerii lub w tekście poniżej!
  1. Fiodor Dostojewski był uzależniony od ruletki. W kasynach Baden-Baden i Wiesbaden przegrał cały majątek, a jego żona zastawiła dla niego wszystkie suknie. Nawet opowiadający o hazardzie „Gracz” był przedmiotem zakładu z wydawnictwem – pisarz miał około miesiąca na napisanie tekstu, w przeciwnym razie straciłby prawa do wszystkich swoich dzieł.
  2. Aleksander Puszkin pojedynkował się ponad 20 razy w ciągu swojego życia. Umarł w wyniku ran odniesionych w pojedynku z francuskim oficerem d’Anthèsem. Pośrednią przyczyną śmierci poety była prawdopodobnie dworska intryga – celowo rozsiewano plotki na temat romansów jego żony.
  3. Irlandzki seter Johna Steinbecka zniszczył prawie połowę rękopisu „Myszy i ludzi”, niwecząc dwa miesiące pracy pisarza, który nie miał żadnych kopii. Steinbeck przyznał, że był wściekły, ale nie chciał karać dobrego psa za zniszczenie tekstu, który mógł wcale nie być taki dobry…
  4. Jane Austen warzyła własne piwo. Jej specjalnością było „piwo świerkowe” o cytrynowym posmaku (dziś zapewne piłaby IPĘ!). W tamtym okresie picie piwa było bezpieczniejsze niż picie wody, więc przygotowywanie własnego trunku stanowiło codzienną czynność.
  5. Charles Bukowski był wielkim miłośnikiem kotów. Swoje przemyślenia na ich temat zawarł w zbiorze „O kotach”, gdzie można odkryć wrażliwszą stronę jego natury (i dowiedzieć się m.in., jak przygarnął bezdomnego kota). Pisarz wyznał, że w następnym wcieleniu chciałby być przedstawicielem Felis catus.
  6. Virginia Woolf próbowała nauczyć się gotować dla swojego męża, dlatego w 1914 roku zapisała się do szkoły kucharskiej. Przypadkiem zapiekła tam swoją obrączkę w puddingu. Ostatecznie jednak pisarka z powodzeniem nauczyła się wypiekać chleb i przyrządzać desery.
  7. Marina Cwietajewa była biseksualna i miała bardzo burzliwe życie uczuciowe. Jej mąż tolerował jej zdrady z mężczyznami, ale kiedy poetka zaangażowała się w relację z inną kobietę, uciekł na wojenny front. Cwietajewa potrafiła kochać także na odległość – przeżyła fascynację m.in. Borysem Pasternakiem i Rainerem Marią Rilkem, z którymi korespondowała. Napisała: „Płeć w życiu ludzi – to katastrofa”.
  8. Agatha Christie prawdopodobnie cierpiała na dysgrafię oraz dysleksję. Nauczyła się czytać dopiero w wieku 5 lat i – jak sama twierdziła – była „najwolniejsza” z całej rodziny. Swoje książki dyktowała sekretarce.
  9. P. L. Travers, autorka „Mary Poppins” dopiero po 20 latach próśb Disneya wyraziła zgodę na adaptację swojej książki. Efekt końcowy bardzo nie spodobał się autorce, która uważała, że bohaterka jej utworu jest raczej bystra i wygadana niż miła i delikatna. Travers nie cierpiała filmu do tego stopnia, że w swoim testamencie zawarła zastrzeżenie wykluczające udział osób pracujących nad dinsejowską wersją w innych projektach związanych z „Mary Poppins”.
  10. Zanim Dan Brown został sławnym pisarzem, próbował swoich sił na ścieżce kariery muzycznej. Swoje popowo-rockowe piosenki wydał w albumach „976 Love” oraz „Angels & Demons” na początku lat 90.

#zostańwdomu / Ćwicz swój angielski!

Jeżeli chcecie spędzić izolację produktywnie i podszkolić język angielski, to American Corner poleca wam stronę American English  >>.
 
To kopalnia zasobów do nauczania i nauki języka angielskiego oraz kultury Stanów Zjednoczonych. Znajdziecie tam materiały pomocne w nauce czytania, pisania, mówienia i słuchania. Nauczyciele mogą również skorzystać z archiwum webinariów poświęconego różnorodnym zagadnieniom metodologii nauczania i poznać nowe sposoby na zaangażowanie uczniów.
 
Wart uwagi jest też kanał na YouTube >>, który oferuje edukacyjne filmiki w formie krótkich lekcji, tłumaczące w prosty sposób gramatykę języka angielskiego. Materiały podzielone są według poziomów zaawansowania.
 
Be inspired, practice your English!

#zostańwdomu / 10 audiobooków do posłuchania w czasie pandemii

Po propozycjach muzycznych >>, przyszedł czas na audiobooki. Prezentujemy 10 zupełnie nowych tytułów, niedawno wydanych i dostępnych w sklepach internetowych, a także na platformie Legimi, które pomogą Wam odstresować się i może trochę zapomnieć o czasie pandemii i kwarantanny. Chcecie zapoznać się z naszymi propozycjami? Jeżeli tak, to zaczynamy.

 1. Agnieszka Jeż, „Za siódmą górą”, czyta: Joanna Domańska



Co decyduje o naszym losie: przypadek czy przeznaczenie? Wszystko zaczyna się pięknie układać. Klara Majewska ma szansę wreszcie odczarować fatum, wiszące od wielu lat nad kobietami z jej rodziny. Przekonuje się, że swoją historię pisze się samemu, a z losem można się godzić lub walczyć. Być może jednak ostatnia kropka z odnalezionego pamiętnika wcale nie kończy historii. Jakie jeszcze tajemnice kryje Dom pod Trzema Lipami?
 

 2. Aleksandra Katarzyna Maludy, „Wisznia ze słowiańskiej głuszy”, czyta: Ilona Chojnowska



Pasjonująca, pełna przygód historia Wiszni jest wędrówką po terenach Rusi, Bizancjum i ziemiach, na których kiedyś powstanie państwo Polan. To burzliwy okres starć różnych światów i kultur. Rzeczywistość miesza się z legendą, w ludzkich duszach nienawiść walczy z miłością silniejszą od śmierci. Czas upływa, a świat zmienia się jak w dniu, gdy piorun poraził jedno ze świętych drzew Szeligów. Czy to znak, że nadchodzą nowe czasy?
 

 3. Robert Fabbri, „Wespazjan. Trybun Rzymu”, czyta: Roch Siemianowski



Pierwszy tom cyklu opowiadającego o losach młodego człowieka, który mimo skromnego pochodzenia miał się stać jednym z najpotężniejszych cesarzy Rzymu.
26 rok po narodzinach Chrystusa. Imperium stoi na krawędzi rozpadu. Rzym rozpalają polityczne spory, a starzejący się Tyberiusz stopniowo traci władzę.
Porywająca powieść historyczna, w której dworskie intrygi są równie brutalne jak wyścigi rydwanów i walki gladiatorów. Natomiast miarowy krok nadciągających legionów i uderzenia włóczni o tarcze poprzedzają bitewny zgiełk. Warto posłuchać…


4. Andrzej W. Sawicki, „Pierwszy Glina. Żołnierze miłujący”, czyta: Wojciech Masiak



W grudniu 1807 roku spokojnym warszawskim Żoliborzem wstrząsa potężny wybuch, który niszczy pałacyk zajmowany przez oficera armii napoleońskiej. Policjanci z nowo utworzonego Wydziału Śledczego wszczynają dochodzenie, ale szybko zostają odsunięci od sprawy przez Francuzów. Nie są zadowoleni, że „obcy” przejmują władzę w polskim mieście. Szybko okazuje się, że afera sięga samych szczytów władz Księstwa Warszawskiego… Historie o „generale policjantów” jak na razie wydane są w dwóch tomach. Tom drugi serii nosi tytuł „Pierwszy glina. Synowie mojżeszowi”.


5. Katarzyna Gurnard, „Pani Henryka i morderstwo w autokarze”, czyta: Elżbieta Kijowska



Henryka Orłowska, nietuzinkowa starsza pani o złotym sercu ma już na swoim koncie rozwikłaną jedną zagadkę z pierwszej części cyklu pt.: „Pani Henryka i morderstwo w pensjonacie”. Korzystając z uroków życia na emeryturze, wyrusza na wycieczkę do Paryża i znowu wciela się w rolę detektywa, bowiem zanim autokar dotrze do celu podróży, jedna z podróżujących w nim osób umrze… Czy widzicie analogię? Przecież pani Henryka to taka nasza polska Panna Marple. Podobnie jak u Agathy Christie tak i u Katarzyny Gurnard główna bohaterka to wiekowa osoba z dużą dozą poczucia sprawiedliwości i z wielką chęcią poznania prawdy. Druga część cyklu z dobroduszną panią Henryką to pełna humoru opowieść o tym, że niezależnie od tego, w jakim jest się wieku, życie może pisać różne scenariusze i wcale nie musi być nudnym. Wszystko zależy od tego, czy lubimy wyzwania, nie boimy się pchać w kłopoty, a przy tym jesteśmy na tyle ufni, że cała kabała zakończy się happy endem… Dobra lektura na odstresowanie i zapomnienie o ciężkich czasach. Dodatkowym walorem tego audiobooka jest mistrzowskie czytanie lektorki!


6. Joanna Jax, „Prawda zapisana w popiołach. Tom I. Milczenie aniołów”



Joanny Jax nie trzeba przedstawiać. Po sadze Rodziny von Becków i po „Długiej drodze do domu”, a także po „ Podróży do krainy umarłych” przyszedł czas na kolejny cykl, bo autorka jest mistrzynią cykli. Milczenie aniołów to opowieść o zwykłych ludziach, którzy po wojnie próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Różne przeżycia i inne spojrzenie na sytuację w Polsce sprawiają, że nawet przy rodzinnych stołach dochodzi do konfliktów i zadrażnień. Bohaterowie znani z cyklu „Zemsta i przebaczenie”, a także z „Zanim nadejdzie jutro”, tym razem zmagają się z szarą egzystencją lat pięćdziesiątych i demonami przeszłości, które nie pozwalają o sobie zapomnieć. Zanim słuchacz sięgnie po tę powieść, wskazane jest zapoznanie się z poprzednimi cyklami.


7. Agnieszka Gładzik, „Daleko od morza”, czyta: Lena Schimscheiner



Europa tonie w powojennej zawierusze. Trzydziestoletnia lekarka, po długiej rekonwalescencji spowodowanej pobytem w obozie w Ravensbrück, wraca do Polski, aby odnaleźć swego brata. Kobieta pomaga Niemcom, którzy pozostali w kraju. Podejmowane przez nią decyzje zaważą nie tylko na losie lekarki, ale także jej najbliższych. Uwaga! Przytoczone w powieści zdarzenia oparte są na faktach.


8. Hanna Cygler, „Gra na cztery”, czyta: Donata Cieślik



Wirtuozerska gra na instrumencie niekoniecznie jest zbieżna ze sztuką życia. Dobrze wiedzą o tym dwie skrzypaczki z gdańskiej filharmonii. Trudne relacje z mężczyznami, toksyczne związki rodzinne, mroczne tajemnice, rywalizacja z kolegami muzykami, którzy nie przebierają w środkach, by dostać się na muzyczny top to codzienność. Czy łatwo jest radzić sobie z szarą rzeczywistością? „Gra na cztery” opowiada o życiowych i emocjonalnych sprawach kobiet, które żyją nie tylko muzyką.


9. Anna Fryczkowska, „Starsza pani wnika”, czyta: Elżbieta Kijowska



Nauczyciel angielskiego, torturowany przed śmiercią, traci życie we własnym mieszkaniu. Pewna księgowa znika bez śladu a ktoś w okrutny sposób morduje koty. Czy te sprawy wiążą się ze sobą? Na pewno łączy je osoba starszej pani, która – korzystając z nieformalnych powiązań z zaprzyjaźnioną agencją detektywistyczną – usiłuje dociec, kto bruździ na jej podwórku.…
Brawurowa, ironiczna, wciągająca „ Starsza pani” jest czymś więcej niż tylko kryminałem. Powieść otrzymała nagrodę główną na Festiwalu Kobiet Pióro i Pazur. Miała też niedawno premierę w USA.


10. Agnieszka Olejnik, seria „Mansarda pod Aniołami”, czyta: Karina Kunkiewicz



Seria składa się z dwóch tomów: „Cuda i cudeńka” oraz „Listy i szepty”. Obie powieści łączą ze sobą nie tylko bohaterowie, ale i stara kamienica, mająca swój nieodparty urok. Znajduje się tam mansarda, nad którą czuwają piękne anioły. Akcja obu opowieści toczy się właśnie w niej, a autorka pokazuje skomplikowane relacje między sąsiadami.
Agnieszka Olejnik to autorka powieści obyczajowych. Szczęśliwa mama, nauczycielka i ogrodniczka. Cieszy się życiem i jego smakami. Zaraża czytelników optymizmem zgodnie z zasadą, że dobrem należy się dzielić. Ten optymizm widoczny jest w jej książkach. Pogodna i przyjemna lektura.?
Audiobooki to kolejna propozycja miłego spędzania czasu, zwłaszcza gdy czytają je znani i dobrzy lektorzy. A zatem wsłuchajmy się w ich głosy i oddajmy się niebanalnym historiom, jakie przedstawią nam bohaterzy tychże powieści. Zapraszamy do słuchania!