PolskiEnglishFrançais (France)

 

Agnieszka Krawczyk – poznanianka, skończyła studia filologii francuskiej i rumuńskiej, w trakcie których podróżowała i oprowadzała polskich turystów po Rumunii. Dzięki temu poznała swojego męża i zamieszkali początkowo w Sybinie, a następnie Bukareszcie, gdzie pracuje w branży turystycznej. Szczególnie bliska jej sercu jest sztuka ludowa, stroje tradycyjne, literatura, historia kraju i małych miejscowości..

Rumunia w naszych wyobrażeniach jawi się jako miejsce odległe, biedne, w którym na każdym kroku można wyczekiwać spotkania z Drakulą. W swoim reportażu Agnieszka Krawczyk mierzy się ze stereotypami i zwraca uwagę na to, czego na pierwszy rzut oka nie widać. Pokazuje kraj zróżnicowany kulturowo i krajobrazowo, ale jednaki w przywiązaniu do tradycji. Autorka przyrównuje państwo do najpopularniejszego dania, tj. ciorby, czyli zupy pełnej różnorodnych dodatków i maluje obraz kolorowego, nieoczywistego ale dobrze wyważonego i smacznego miejsca. Lektura jest przepełniona ciekawostkami i opowieściami z Rumunii, takiej, jaką pokochała autorka. To historia o tym, że można w zupełnie innym miejscu na świecie poczuć się jak w domu.

Ciorbă z klopsikami. Fot. Sacha47, CC BY-SA 4.0
via Wikimedia Commons

Rumunia Agnieszki Krawczyk, to kraj ludzi cieszących się chwilą, smakujących życie, spieszących się powoli. Nie bez powodu akcentuje ona dwa wyrażenia, które posłyszeć można od mieszkańców, tj. ,,jakoś to będzie” oraz „zostaw, tak jest dobrze”. Nie świadczy to jednak o ich bylejakości, ale o zdolności nieprzejmowania się rzeczami nieistotnymi lub takimi, na które nie mamy wpływu. Jest to kraj bogatej tradycji, kultury, kuchni, sztuki i religii. Miejsce gdzie ludzie praktykują sąsiedzkie „ławeczkowanie”, nie wyobrażają sobie, żeby z półek sklepowych zniknąć miała śmietana i tworzą aplikacje, w których znajduje się bogaty wybór przekleństw. Autorka odczarowuje również mit czyhającego w każdym kącie Drakuli uwielbiającego krwiste trunki. Te zaś powinny być kojarzone wyłącznie ze świetnymi rumuńskimi winami w kolorze czerwieni. Krawczyk opisuje często nietuzinkowe malownicze miejsca na mapie kraju, jak na przykład Wesoły Cmentarz.

Pozycja jest małym kompendium wiedzy, przedstawionym z szacunkiem, zamiłowaniem, pasją i fascynacją, ale bez zbędnego upiększania. Język rumuński posiada aż trzy słowa na określenie miłości, ludzie są przyjaźni i bezinteresownie pomocni, jednak Krawczyk nie szczędzi Rumunii również krytyki, wspomina wady, skazy i niedociągnięcia. Wiele z nich to, niestety, pamiątki po niechlubnych czasach komunizmu, który stanowił bolesny okres w dziejach państwa.

„Rumunia…” pełna jest informacji, które niektórzy czytelnicy uznać mogą za powierzchowne, często są to jednak zagadnienia bardzo szerokie, potrzebujące rozwinięcia w osobnej literaturze. Głównie odnosić może się to do kontekstu historycznego, potrzebnego jednak w tej lekturze, aby lepiej spojrzeć na Rumunów i ich świat.

Książka napisana lekkim i zabawnym językiem, pełna ciepła i dobrych uczuć autorki do tego kraju sprawia, że lektura przebiega błyskawicznie. Z jej stronic wyłania się gotowy plan podróży, a po jej skończeniu od razu przychodzi ochota na pakowanie walizek i wyruszenie w podróż.

Dagmara Bojkopracuje w Czytelni DBP. Absolwentka Informacji Naukowej i Bibliotekoznawstwa oraz Filologii Polskiej. Miłośniczka aktywnego wypoczynku i podróży, zwłaszcza po Polsce. Marzy o tym, żeby przejść wszystkie szlaki Tatr.