PolskiEnglishFrançais (France)

 

Adrian Markowski – pisarz i poeta, autor tomu opowiadań Sąsiady (zekranizowanego przez Grzegorza Królikiewicza), tomiku piosenek Niebo nad Caryńską oraz książek dla dzieci Na tabliczkę sposób nowy, sama wchodzi ci do głowy i Na dzielenie sposób nowy, samo wchodzi ci do głowy; dziennikarz, redaktor, tłumacz.


okładka książki
Prószyński i S-ka, 2021


Ta książka nie jest ani pozycją naukową, ani nawet popularnonaukową. Ze wstępu Krzysztofa Potaczały – niezależnego dziennikarza, autora poczytnych książek m.in. o Bieszczadach – dowiadujemy się, że publikacja, którą trzymamy w rękach, to mieszanka reportażu i przewodnika. Po jej lekturze można odnieść jednak miłe wrażenie, że nie tyle czytało się ciekawą książkę, co siedząc przy ognisku, w otoczeniu lasu, słuchało się najciekawszych historii-wspomnień. Bo autor niewątpliwie dar opowiadania ma.

Bieszczady to miejsce wyjątkowe, niezwykłe. Góry przyciągają nie tylko turystów chcących po prostu przejść najważniejsze trakty, ale też tych którzy ulegli tzw. „bieszczadzkiej baśni”. Kraina Łagodności kreowana w poezji Jerzego Harasimowicza, Wojtka Bellona, piosenkach poetyckich, piosenkach Wolnej Grupy Bukowina czy Starego Dobrego Małżeństwa działa na wyobraźnię turystów, poszukujących Bieszczadzkich Aniołów.

Adrian Markowski wprowadza czytelnika w dwojaki nastrój. Znajdziemy w jego książce nostalgiczne opowieści o spalonych, zapomnianych wsiach-upiorach, pozostałościach przedwojennych gospodarstw, chaszczach i potokach. Wydaje się, że autor bez końca opowiadać może o dawnych Bieszczadach, które odkrywa cały czas. Opisuje Wołosate, Bystrzyki Górne – obecnie wsie-widma – kiedyś najludniejsze w tamtych stronach. Przytacza historię gospodarza Chatki Puchatka – pioniera, który sam wybudował schronisko-legendę, aktualnie wyłączone z użytku. Opowiada o wewnętrznym przymusie poszukiwania odpowiedzi, czy Tereska Zajęczyca z piosenki Andrzeja Garczaka faktycznie mieszkała w Wołosatem. A nade wszystko o cerkwiach i kościołach. O sakralnej zabudowie Bieszczad autor ma wiedzę niemałą, a dzieje cerkiew w Górzance czy Łopiankach przedstawia w sposób fascynujący. O tych zapomnianych, nieodwiedzanych budowlach też wspomina. Nie brakuje w jego opowieściach również nawiązań do historii, zarówno do losów rdzennych mieszkańców Bieszczad – Bojków, jak i do tych mniej przyjemnych wątków, dotyczących stosunków polsko-ukraińskich. Śmierć i słynny pomnik Karola Świerczewskiego w Jabłonkach, banderowcy, akcja „Wisła”, wysiedlenia – to wszystko nierozerwalna część magii Bieszczad, o której mówi prostolinijnie, bez zbędnego patosu, ale z pełnym szacunkiem.

Są też Bieszczady bardziej współczesne. Zaczynają się najczęściej od Wielkiej Obwodnicy Bieszczadzkiej, prowadzą przez niezliczone wsie i małe miasteczka (Lesko, Baligród, Hoczew, Zalew Soliński, Cisna, Wietlina, Ustrzyki Górne). To góry ani wysokie, ani rozległe, gdzie nie ma stałego rozkładu jazdy busów, lecz na pewno warte zachodu. Właśnie tam, na Małej Rawce zdarza się sensacja – pojawia się archeolog badający pradzieje Bieszczadów Wysokich, z którym można kilka godzin rozmawiać o czasach byłych. To tam, na szlaku, na Bukowym, można natknąć się na piknik z pluszowymi misiami jako głównymi gośćmi i przekonać się, że nie ma nieprzemakalnych plecaków, butów ani kurtek, kiedy nagle zacznie padać (jak to w górach!). A na Caryńskiej można trafić na ślady niedźwiedzia. Zmęczonemu wędrowcowi autor poleca wypoczynek nad Soliną, gdzie zobaczyć można sztandarowe przedsięwzięcie PRL-u – zaporę i elektrownie, a dodatkowo podobno komara nie uświadczysz. Warto odwiedzić też w Smekru Panią Kasię – to rzadka sposobność, aby spojrzeć na warsztat ikonopisa. Regionalna kuchnia bieszczadzka jest, ale dość uboga. Proziaki to jedyny przysmak z tamtych stron.

Co ciekawe, współczesne Bieszczady to również często brak chodników na wsiach – jak zamawiasz paczkę, to możesz na nią poczekać i tydzień, aż kurierowi będzie opłacało się ruszyć w drogę. A w razie wypadku nie zawsze jeździ karetka – szybciej i taniej jest wysłać śmigłowiec. Za to są ludzie, a to ludzie tworzą najpiękniejsze historie.

Bieszczady – kiedyś biała plama na mapie, obszar wieloetniczny, wieloreligijny, bogaty w naftę i drzewa, dla etnografów ciekawy, dla turystów – nie. W latach 50. pierwsze szlaki przecierali tu studenci, leśnicy i geodeci; dzisiaj to miejsce turystyczne, ale nadal dzikie i nie w pełni odkryte. Książka Bieszczady. Dla tych, którzy lubią chodzić własnymi drogami ma doskonały podtytuł. Idealnie oddaje przesłanie książki – góry, nie tylko te bieszczadzkie, warto odkrywać na własnych zasadach, a jak się już człowiek w nich zakocha, będzie do nich wracał. Lektura tej pozycji to dobry wybór, szczególnie w trudnych pandemicznych czasach, gdy niekoniecznie można wszystko rzucić i wyjechać w Bieszczady, dla każdego, kto ma ochotę choć na kilka wieczorów przenieść się na zielone połoniny.

Agnieszka Brzeskaabsolwentka Informacji Naukowej i Bibliotekoznawstwa, pracuje w Czytelni DBP. Zafascynowana kulturą dawnych Słowian oraz jej współczesnym występowaniem. Wolne chwile spędza w wygodnym fotelu z książką, kubkiem zielonej herbaty i kocią przyjaciółką na kolanach.
► Książka dostępna jest w pakiecie bibliotecznym Legimi
Inne książki autora >>
Literatura polecana przez autora, którą znaleźć można w naszych zbiorach:
Zanim wyjedziesz w Bieszczady: dostęp w pakiecie biblioteczny Legimi
książki Krzysztofa Potaczały >>
Literatura o sprawach polsko-ukraińskich:
Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła”: konflikt polsko-ukraiński 1943–1947 >>