PolskiEnglishFrançais (France)UkrainianGermany

 

Evžen Boček (rocznik 1966) ma bardzo niespotykany zawód. Jest kasztelanem na zamku w Miloticach w Morawach Południowych i choć Republika Czeska, jak sama nazwa wskazuje, nie jest królestwem i wszystkie historyczne urzędy typu król, królowa, paziowie, świta królewska, czy też podczaszy w tym kraju nie istnieją, to istniejący w tym państwie Narodowy Instytut Dziedzictwa powołuje historyków, którzy obejmują w czeskich zamkach posadę kasztelana. A zatem można powiedzieć, że kasztelan w Czechach jest zawodem nadawanym z urzędu i można go funkcyjnie przyrównać do polskiego kustosza lub przewodnika turystycznego oprowadzającego po zamku. Przypomnijmy, że urząd kasztelana był znany w Polsce już od wieku XII. Mianem tym określano urzędnika ziemskiego, komesa grodowego, w hirearchii stojącego niżej od wojewody. Jego rolą było ściąganie danin na rzecz panującego oraz obrona i sądownictwo na terenie kasztelanii. Urząd ten zniknął w Polsce wraz z upadkem królestwa, natomiast w Czechach przetrwał, ale w sposób szczególny. Jak mówi Evžen Boček jego zawód polega na ochronie całego zamku, ale żartuje, że w sezonie turystycznym jego zadaniem jest głównie pilnowanie tego, aby działały toalety... Już jako młody chłopak wiedział, że chce zostać kasztelanem i obojętne mu było na który zamek trafi. Los sprawił, że trafił w takie miejsce, które znał od dziecka, bo było tuż obok jego rodzinnego domu.


kasztelan

Książka „Dziennik Kasztelana”, wydana w 2000 r., była debiutem literackim Bočka. Wtedy jeszcze nie publikował pod swoim nazwiskiem tylko pod pseudonimem - Jan Bittner. Wtedy jej pojawienie się przeszło bez większego echa. Dopiero powieść o rodzinie Kostków – współczesnych arystokratów przyjeżdżających po latach z Ameryki, by zamieszkać w jednym z czeskich zamków odziedziczonym po swoich przodkach, który po latach użytkowania oddało im państwo - zrobiła w Czechach i na świecie furrorę, była nagradzana i podbiła serca czytelników.

aryst

„Ostatnia arystokratka” to historia Marii i jej rodziny, przedstawiona z perspektywy młodej dziewczyny, która snuje swoją opowieść z typowym dla Czechów humorem, powodując, że słuchaczowi trudno się od książki oderwać. A potem z niecierpliwością słucha kolejnych części cyklu o losach tej niesamowitej rodziny i ich służby. Kiedy Boćek stał się popularny, a na świecie znano już „Arystokratkę...”, wznowiono również wydanie audiobookowe „Dziennika Kasztelana” (2017; tym razem pod właściwym nazwiskiem autora).

Tytułowym kasztelanem jest w „Dzienniku...” Wiktor – historyk, który przyjeżdża na prowincję morawską z Pragi. Jest rok 1996 i cyfryzacja na prowincji praktycznie jeszcze nie istnieje. Nie ma alarmów, kamer i komputera. O taki sprzęt trzeba się dopiero postarać, pisząc podania do urzędników. Kasztelan nie wie, że aby w zamku wykonać jakikolwiek remont, trzeba najpierw ogłosić na niego przetarg i nie można wynająć pierwszej lepszej firmy. Wiktor popada w swoiste kłopoty i naraża na szwank swoją reputację, ale te rzeczy nie są ważniejsze od „świętego spokoju”, który zyskał, obejmując urząd. Tu na prowincji zegarek jest niepotrzebny, bo nie ma się dokąd śpieszyć, a czas spędzany w starej zamkowej bibliotece na katalogowaniu nikomu niepotrzebnych XVII-, XVIII- i XIX-wiecznych francuskich, niemieckich i łacińskich książek, wprawia naszego kasztelana w doskonały humor.

Z życia na prowincji nie jest ucieszona Iwonka – żona Wiktora, która wraz z pięcioletnią córką przyjeżdża z Pragi nieco później i nie chce zostawać tu zbyt długo, bo ma swoje plany zawodowe, związane z metropolią. Życie na odludziu ją przeraża, a brak jakichkolwiek wielkomiejskich rozrywek wprowadza w przygnębienie. Córka natomiast wydaje się być szczęśliwa. Zaprzyjaźnia się z niesamowitymi dla niej pracownikami zamku – stróżem i jego przerośniętym psem – i lgnie do nich bardziej niż do rodziców. Zaprzyjaźnia się też z miejscowymi duchami, ale o tych znajomościach nie che opowiadać nikomu.

Przedziwne sytuacje, które mają miejsce na zamku, a także obecność duchów (wśród nich zwariowanej Marii Arnoszty) powodują, że krzyżowanie się ze sobą świata ludzi i świata duchów nikogo ze stałych bywalców zamku nie dziwi. Zamek ma swój klimat, ale dziwią się tylko nowi, którzy chodzą przestraszeni i biją na alarm, podczas gdy zasiedziali mieszkańcy, jeśli jeszcze nie zwariowali to przynajmniej momentami dziwnie się zachowują.

Czeski styl i humor powieści oraz mistrzowska interpretacja lektora Tomasza Bielawca sprawiają, że słucha się tego „jednym tchem”.

Pięć części „Arystokratki...” (w wykonaniu Mirelli Rogozy-Biel) oraz „Dziennik kasztelana” są dostępne w Dziale Audiobooków Dolnośląskiej Biblioteki Publicznej. Zachęcamy do wypożyczenia!

Ewelina Tulko – bibliotekarka z wykształcenia i z zamiłowania. Na co dzień pracuje w Oddziale Książki Mówionej Dolnoślaskiej Biblioteki Publicznej; po godzinach wolontariuszka i przewodniczka osób niewidomych. Oprócz bibliotekoznawstwa studiowała turystykę. Lubi taniec, teatr, dobre kino – nie tylko polski film, ale i seriale zagraniczne; sympatyczka i propagatorka esperanta. Należy do Śląskiego Związku Esperanckiego we Wrocławiu.