PolskiEnglishFrançais (France)UkrainianGermany

 

Antoni Kępiński był wyjątkowym człowiekiem. Znakomitym psychiatrą, którego wkład w rozwój tej dziedziny jest nie do przecenienia, ale zarazem filozofem, humanistą, dla wielu Mistrzem. Jego biografia to gotowy scenariusz na film z motywami przygodowymi.

Urodził się 16 listopada 1918 roku w mieście Dolina na terenie dzisiejszej Ukrainy, w rodzinie państwowego urzędnika. Był to czas walk polsko-ukraińskich. Kępińscy zdecydowali się uciec na Węgry ze starszą czteroletnią córką Łucją. Malutki Antoni nie przeżyłby podróży zimą przez góry, został w Dolinie pod opieką zaufanej niani, Ukrainki. Rodzice odzyskali go pół roku później, w czerwcu 1919 niania przywiozła go do Bielska. Legendy rodzinne mówią, że był wymieniony na dwóch ukraińskich żołnierzy.

Kępińscy po kilku przeprowadzkach zamieszkali w Krakowie. Tam Antoni skończył renomowane Gimnazjum Nowodworskiego i rozpoczął studia medyczne, które przerwała wojna. We wrześniu 1939 roku zgłosił się na ochotnika do wojska i opuścił Kraków na 8 lat. Wraz z polskim wojskiem trafił na Węgry, następnie przez Bałkany i północne Włochy dotarł do Francji, w końcu do Hiszpanii. Chciał przez Portugalię dotrzeć do Anglii i dołączyć do polskich oddziałów, ale w Madrycie został aresztowany i umieszczony na dwa i pół roku w obozie koncentracyjnym w Miranda de Ebro.

Ostatecznie trafił do Wielkiej Brytanii, podjął szkolenie na pilota w Polskich Siłach Powietrznych przy Royal Air Force, ale kursu nie ukończył, nie miał wystarczających zdolności, by latać. W zamian został oddelegowany na studia medyczne na Polskim Wydziale Lekarskim w Edynburgu.

Z dyplomem lekarza, po krótkiej praktyce w brytyjskich szpitalach, w 1947 roku wrócił do Polski, do rodzinnego Krakowa. Zatrudnił się w Klinice Neurologiczno-Psychiatrycznej przy ul. Botanicznej, gdzie do końca życia pracował. Zmarł 8 czerwca 1972 roku po długiej i bolesnej chorobie nowotworowej.

Stulecie urodzin Antoniego Kępińskiego, obchodzone w 2018 roku, stało się okazją do przypomnienia jego sylwetki. Pojawiły się trzy biografie autora „Schizofrenii”.

* * *

poznaw k

„Poznawanie Kępińskiego. Biografia psychiatry” Anny Matei jest zdecydowanie najlepszym opracowaniem, napisanym lekko, ładnym literackim językiem. Wielką zaletą książki są zdjęcia z rodzinnego archiwum oraz fragmenty listów Kępińskiego do rodziny z czasów wojennej rozłąki, których przyszły lekarz wysłał kilkaset. Autorka z wyczuciem, bez poszukiwania skandali, opisuje Kępińskiego w życiu prywatnym i zawodowym, w relacjach z najbliższymi, ze współpracownikami i pacjentami. Poznajemy rozkład dnia doktora i wiele ciekawych szczegółów z codziennego życia oraz środowisko krakowskiej psychiatrii, dzięki Kępińskiemu wyjątkowe w skali kraju. Anna Mateja najwięcej, spośród prezentowanych w tej recenzji biografów, pisze o roli Kępińskiego w leczeniu byłych więźniów obozów koncentracyjnych.

Gdyby można było scharakteryzować Docenta, jak go tytułowano, jednym słowem, wybrałabym skromność, albo więcej, pokorę. Kępiński był człowiekiem utalentowanym, erudytą, niezależnym w wyznawanym poglądach i wartościach, których nikomu nie narzucał, doświadczonym przez życie. Nie zabiegał o władzę, uznanie, tytuły, pieniądze. Liczył się tylko drugi człowiek jako człowiek. Kępiński miał nieograniczony czas i cierpliwość dla pacjentów, których nie traktował jak jednostki chorobowe lub zepsuty mechanizm do naprawienia. Otwartość, umiejętność słuchania, uznanie w osobie z chorobą psychiczną najpierw cierpiącego człowieka, który ma swoją biografię i prawo do bycia takim, jakim jest wymaga od lekarza, dysponującego wiedzą i pewną władzą, pokory.

 

kepinski gra

Książka Krystyny Rożnowskiej „Antoni Kępiński. Gra z czasem. Portret genialnego psychiatry” jest dobrym uzupełnieniem publikacji Anny Matei. Rożnowska skupia się bardziej na osobie Kępińskiego jako lekarza i naukowca. Ciekawie i przystępnie omawia pawie wszystkie jego publikacje książkowe. Kępiński był świetnym eseistą, przekazywał wiedzę w przystępny sposób, chcąc dotrzeć do szerokiego grona odbiorcy. Marzył o napisaniu wielkiej syntezy psychiatrii, swojego opus magnum, niestety, z różnych przyczyn się to nie udało. Już w czasie śmiertelnej choroby, w ogromnym bólu, i niemal do ostatniej chwili, przygotowywał do druku albo na nowo pisał krótsze omówienia pojedynczych zagadnień. Przed jego śmiercią ukazały się trzy tytuły: „Psychopatologie nerwic”, „Schizofrenia”, „Rytm życia”. Pozostałe, między innymi „Lęk”, „Melancholia”, „Poznanie chorego” trafiły w ręce czytelników już po odejściu autora. Wszystkie wydania były natychmiast rozchwytywane i czytane. Dziś również nie tylko fachowcy po nie sięgają.

Krystyna Rożnowska przytacza liczne wspomnienia współpracowników i uczniów Kępińskiego, również te o krążącej w środowisku opinii, jakoby Docent sam miał problemy ze zdrowiem psychicznym, ponieważ w młodości przeżył epizod psychotyczny. Miało by to być wytłumaczeniem jego zrozumienia chorych psychicznie, empatycznej postawy i lekarskiej intuicji. Ta nieudowodniona opinia jest chyba jedyną rysą na pomniku pamięci o człowieku, którego wielu uważało za świętego.

Autorka zapytała również współczesnych lekarzy o aktualność myśli Kępińskiego i jego wpływ na psychiatrię dziś. W ciągu 50 lat, które w tym roku miną od śmierci autora „Melancholii”, zmieniło się bardzo wiele. To, co było było za jego czasów nowatorskie, jak psychoterapia, dziś jest powszechne. Kępiński nie stworzył swojej szkoły ani jednej syntetycznej teorii, z wielu nurtów wybierał to, co uważał za wartościowe. Smutne, choć prawdziwe wnioski wysnuł prof. Jerzy Aleksandrowicz: idee Kępińskiego są słuszne, ale bardzo trudne do zrealizowania w praktyce w warunkach, które dziś lekarz ma do dyspozycji.

 

 psychiatra i

„Psychiatra i demony” Jolanty Szymskiej-Wiercioch i Wojciecha Wierciocha jest w odróżnieniu od wcześniej prezentowanych tytułów tekstem gatunkowo niejednolitym, według autorów czymś pomiędzy powieścią biograficzną a beletryzowaną biografią. Autorzy mieli zamiar w przystępny sposób opowiedzieć o człowieku, który stał się mitem, jak o żywej osobie z krwi kości, bez budowania pomnika. Powieść o kultowej osobowości to świetny sposób zapoznania z postacią i myślą Kępińskiego szerszego grona czytelników. Niestety, w moim odbiorze, „Psychiatra i demony” to nieudana próba. Zraził mnie przede wszystkim styl, często sztuczny i patetyczny, czasem ckliwy, oraz przeładowanie tekstu informacjami historycznymi, biograficznymi, które można by ująć w przypisach, o ile to konieczne. Legendarne postacie z otoczenia Kępińskiego, jak: Wojtyła, Tischner, Półtawska, Kisiel są przedstawione w sposób mało realistyczny pod względem psychologicznym i zwyczajnie nie budzą sympatii. Doceniam pomysł na poprowadzenie narracji. Ułożenie rozdziałów w takiej kolejności, że na przemian mamy opis życia bohatera prowadzony od początku chronologicznie i za chwilę opis ostatnich lat, ożywia tą bardzo długą opowieść.

Antoni Kępiński to postać warta poznania. Przeczytanie biografii może być dobrym wstępem do sięgnięcia po jego teksty, pisane dla wszystkich szukających odpowiedzi na zawsze aktualne pytanie, kim jest człowiek.


Alicja Brzozowska
Wszystkie trzy biografie znajdują się w naszych zbiorach. (red.)