PolskiEnglishFrançais (France)UkrainianGermanycall button

 

Maja Iwaszkiewicz – z wykształcenia historyczka sztuki i mediewistka. Zakochana w średniowieczu, odkrywaniu jego kultury i odszyfrowywania jego tajemniczego języka symboli. Próbuje zarazić tą miłością innych. Uwielbia podróżować i wypatrywać przedziwnych fragmentów sztuki wyrzeźbionych tam, gdzie rzadko sięga wzrok turystów.

Zwierzęta doczekały się swojego obszaru badań w dziedzinie nauk humanistycznych – animal studies. W dzisiejszych czasach dużo mówi się o zwracaniu uwagi na ich szczególną ochronę, niewykorzystywaniu ich przy produkcji kosmetyków, odejściu od masowych, przemysłowych hodowli. Również wegetarianie czy weganie, wykluczający ze swojej diety produkty pochodzenia zwierzęcego, nie wzbudzają już niczyjego zdziwienia, nie są sensacją, a dieta ograniczająca spożycie mięs jest wręcz stawiana za wzór zdrowego odżywiania. Zmalała także rola zwierząt jako środek transportu czy pomoc przy pracach fizycznych. Zwierzęta stanowią dla człowieka ogromną wartość, już nie jako żywy inwentarz a pupile, stawiane na równi z członkami rodziny.

U wielu osób średniowiecze niekoniecznie wzbudza zaciekawienie, kojarzy się głównie z łaciną i Kościołem, jest nudne. Aby „odczarować” wieki ciemne Maja Iwaszkiewicz zachęca do spojrzenia na tę epokę okiem miłośnika zwierząt. Jak zapewnia, można się nie tylko pozytywnie zaskoczyć, ale przy okazji zdobyć niecodzienną wiedzę i fascynujące ciekawostki, o jakich na lekcjach historii, niestety, się nie wspomina.

 

Wydawnictwo Poznańskie 2021

Jako znawczyni tematu, autorka, z ogromną fascynacją i zacięciem opowiada o świecie średniowiecznej fauny i flory, o wiele bogatszej niż ta współczesna, bo zasobnej w gatunki już nieistniejące. Zachęca do spojrzenia na średniowieczne ilustracje i odszukanie wizerunków ówczesnych zwierząt, odkrycia znaczenia ich symboli. Wyjaśnia, dlaczego wizerunki te często, na pierwszy rzut oka, nie odzwierciedlają pierwowzoru, a pojawiające się w nich fantastyczne osobniki, dla ówczesnych artystów, były jak najbardziej prawdziwe i zasługiwały na umieszczenie w bestiariuszach. W swojej opowieści mediewistka przedstawia sylwetkę Alberta Wielkiego – średniowiecznego zoologa, zaznaczając tym samym, że zwierzętami z punktu widzenia nauki interesowano się już w wiekach dawnych. Co więcej, przeprowadzano eksperymenty mające za cel pogłębić informacje o faunie i florze. Ówczesna wiedza była spisywana w bestiariuszach, a teksty te traktowane były, tak jak dzisiaj odbieramy prace naukowe.

Wyjątkowo ciekawym wątkiem poruszanym w książce jest ten o postrzeganiu zwierząt przez człowieka w czasach średniowiecza. I choć autorka nawiązuje do instytucji Kościoła i wiary, które kojarzą się z nudnymi lekcjami historii, wątek ten w odbiorze jest lekki i zaskakująco ciekawy. Moralne spojrzenie na faunę, jak się okazuje, prowadziło do pytań o duszę zwierząt, a nawet dopuszczało możliwość postrzegania ich jako istoty rozumne. W książce odnajdziemy interesujące informacje zarówno o samych zwierzętach, ich budowie, pochodzeniu i klasyfikacji jak i środowiskach w jakich żyły. Dowiemy się, czym były średniowieczne ogrody zoologiczne, jakie zwierzęta w nich trzymano. Nie brakuje tu jednak kuriozalnych ciekawostek, takich jak ludzkie zoo czy zwierzęta-hybrydy. Jednorożce, pegazy, smoki, bazyliszki, hydry i feniksy – te wszystkie fantastyczne zwierzęta, kojarzące się ze średniowieczem, zostały w książce wspomniane. I chociaż może się to wydawać niesamowite, to nie one stanowią największą ciekawostkę, jaką można odnaleźć podczas lektury.

Choć to zwierzęta są głównym bohaterem opowieści, autorka zamieszcza wiele odniesień do człowieka i jego postrzegania fauny. Etyczne podejście do zwierząt w średniowieczu, jak przekonuje, istniało i przejawiało się np. w wegetarianizmie. Zaskoczeniem może okazać się również fakt, że powszechne były procesy sądowe przeciwko zwierzętom i zasady, na jakich się odbywały.

Lektura „Świni na sądzie ostatecznym” jest bez wątpienia przyjemna i lekka. Barwny, bogaty język oraz lekki ton używany przez autorkę sprawiają, że książkę czyta się sprawnie, a umieszczone w niej ciekawostki łatwo zapadają w pamięć. Dodatkową wartość stanowią zamieszczone w książce ilustracje, doskonale odzwierciedlają opisywaną przez autorkę faunę i florę. Historia przekazana przez Maję Iwaszkiewicz stanowi doskonały wstęp dla osób, które chciałyby poszerzyć swoją wiedzę o niecodzienny wątek średniowiecza, unikając jednocześnie tekstu przeładowanego niemożliwymi do zapamiętania datami czy nazwiskami. Pozycja zaciekawi nie tylko miłośników historii czy zwierząt – to przyjemna lektura, przykuwająca oko czytelnika już bajecznie wyglądającą okładką i niecodziennym tematem.


Agnieszka Brzeska