PolskiEnglishFrançais (France)

 

Z przyjemnością prezentujemy drugą recenzję cyklu poświęconego literaturze oraz filmom queer.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Każdy, kto zna to uczucie, gdy świeżo po przeczytaniu dobrej książki łapie się w ręce kolejny utwór tego samego autora (dodajmy, że z tego samego uniwersum), zrozumie też ogrom rozczarowania, gdy następczyni okazuje się gorsza od swojej poprzedniczki. Bardzo chwalona następczyni, dodajmy.

Wydana w 2020 roku pierwsza powieść Weroniki Łodygi została bowiem uznana za bestseller literatury młodzieżowej i mocny debiut autorki. Przyrównując ją do „Angst with happy ending”, który ukazał się raptem rok później, nie mogę zgodzić się z tymi stwierdzeniami. Zdaję sobie przy tym sprawę, że na mój odbiór obu książek wpływa, rzecz jasna, porządek ich czytania; zapewne większość czytelników zapoznawała się z książką wydaną wcześniej w pierwszej kolejności. Ja jednak zdecydowałam się „Hurt/comfort” zostawić sobie na później, bowiem opisywane w nim wydarzenia chronologicznie miały miejsce już po przygodach bohaterów z „Angst with happy ending”. Tak naprawdę jednak fabuły obu powieści są ze sobą na tyle luźno związane, że spokojnie można potraktować je jako dwie osobne historie.


Wydawnictwo Kobiece, 2020

Biorąc pod uwagę fakt, że „Hurt/Comfort” to debiut literacki Łodygi, chciałoby się rzec: nie od razu Rzym zbudowano, choć może ze względu na tematykę lepiej stwierdzić: nie od razu całą tęczę namalowano. Książka dłuży się niemiłosiernie. Bohaterowie, nawet ci niezwykle dobrze poprowadzeni w kontynuacji (Anita), tutaj są pozbawieni wyrazu i głębi. Humor, który w drugiej powieści Łodygi jest cięty, błyskotliwy i zaskakujący świeżością, zdaje się mocno kuleć, a chwilami nawet ocierać o żenadę (kogo jeszcze śmieszy Narnia w kontekście siedzenia w szafie?).

Zdaję sobie sprawę, że na bycie docelowym odbiorcą książek Weroniki Łodygi mam o parę lat za dużo. Literaturę młodzieżową LGBT+ czytam w ramach rozeznania, co obecnie wydaje się na rynku. Niemniej jednak wszystkie trzy części „Fanfiku” Natalii Osińskiej, a także druga książka Łodygi, naprawdę dostarczyły mi sporej dawki rozrywki i szczerych, niewymuszonych wybuchów śmiechu. W przypadku „Hurt/comfort” kończyłam książkę raczej z poczucia obowiązku.

Ostatecznie więc „Hurt/Comfort” zakwalifikowałabym jako bardzo przeciętne czytadło młodzieżowe, ot, coś lekkiego do poczytania przed snem dla odbiorcy raczej poniżej osiemnastego roku życia. I chociaż opis ten nie brzmi bynajmniej jak rekomendacja do Nagrody Nobla, ja odnajduję w nim co najmniej dwa pozytywy: po pierwsze z niecierpliwością czekać będę na kolejne książki tej niezwykle szybko rozwijającej się literacko autorki, a po drugie – cieszy mnie, że jako rynek wydawniczy osiągnęliśmy ten moment, gdzie książka o tęczowych nastolatkach nie musi być wstrząsającą opowieścią o dramatycznym zakończeniu, a jedynie zwyczajnym, nudnawym czytadłem.

Natalia Szumna – świeżo upieczona absolwentka Publikacji Cyfrowych i Sieciowych oraz Interdyscyplinarnych Studiów Europejskich. Uwielbia koty, książki w każdej postaci, kino queerowe i dobrą animację. Pisze poezję i pracuje nad tym, żeby nauczyć się niemieckiego i japońskiego.