Ten album ukazał się na 10-lecie akcji „Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia”. Nasza Biblioteka już włączyła tę publikację do księgozbioru i poleca ją dolnośląskim bibliotekom publicznym.

Książka ukazuje zasięg akcji na terytorium Ukrainy (specjalna mapa z zaznaczonymi ponad 150 miejscami) i sporo zdjęć.

O narodzinach całego przedsięwzięcia opowiada we wstępie jej „spiritus movens” – Grażyna Orłowska-Sondej, redaktorka Studia Wschód, funkcjonującego w ramach dolnośląskiego oddziału Telewizji Polskiej:

„Po raz pierwszy, z transportem darów, dotarliśmy na Ukrainę w roku 1999. Nasze drogi wiodły do Kołomyi – królewskiego miasta – założonego jeszcze przez Kazimierza Wielkiego. Trafiliśmy wówczas na dramatyczny moment. Miejscowe władze podjęły decyzję o likwidacji, położonego w centrum, zabytkowego cmentarza, na którym spoczywali przedstawiciele słynnych kołomyjskich rodów – Patkowskich, Piskozubów, Maczków, Zalewskich. Aby temu zapobiec, trzeba było ogrodzić i uporządkować nekropolię. Walka o ocalenie tego miejsca trwała 4 lata. We wrześniu 2004 roku, w obecności ukraińskich władz i przybyłych z całego świata Kołomyjan, cmentarz został ponownie poświęcony. Tak rozpoczęła się misja ratowania śladów polskiej historii na Kresach.

Co roku otrzymywaliśmy informacje o kolejnych umierających cmentarzach. Ekipa ówczesnego Studia Wschód każde wakacje spędzała na Ukrainie, odnawiając polskie mogiły. Na początku 2010 roku na liście było już ponad 100 ginących nekropolii. Pojawił się pomysł, aby włączyć uczniów dolnośląskich szkół – zaangażować wnuków i prawnuków dawnych mieszkańców Kresów. (…) Młodzież nas nie zawiodła. Co roku chętnych na ciężką wakacyjną pracę jest więcej i więcej. W ciągu dziesięciu lat trwania Akcji najmłodsi zebrali potężną patriotyczną daninę - prawie półtora miliona złotówek. Uporządkowali i udokumentowali 150 nekropolii”.

Tak oto reporterska pasja przyniosła owoce nie tylko w postaci interesującego reportażu, ale przyniosła skutek, który jest marzeniem każdego twórcy: realnie zmieniła fragment otaczającego nas świata. W specyficznym i wąskim zakresie, ale jednak!

Na koniec osobista refleksja. Swego czasu odbyłem wędrówkę po kilku ważnych miejscach Nowogródczyzny i Grodna. Odwiedziłem tamejsze polskie cmentarze. Doświadczenie to było przygnębiające, bo poza kilkoma nagrobkami, nad którymi roztaczają opiekę szkoły (np. grób Elizy Orzeszkowej) czy Polacy stowarzyszeni w organizacjach polonijnych (groby żołnierzy poległych w 1920), większość była w stanie rozpaczliwym (rozbite płyty, zatarte napisy, połamane figury, niektóre groby zrównane z ziemią). Tam też przydałaby się podobna do opisywanej akcja!

Polecamy naszym Czytelnikom tę książkę, zachęcając do przejrzenia ciekawych fotografii, dokumentujących nasyconymi poczuciem więzi z przeszłością wakacyjnymi pracami młodzieży z dolnośląskich szkół i grupą zaangażowanych w organizację akcji dorosłych.
W galerii poniżej zamieszczamy kilka fotografii z omawianego albumu.