Książki on-line z portalu Legimi.plKsiązki on-line z portalu LibraIbuk.plKatalog zbiorów www.dzb.plCyfrowy Dolny Śląsk
Patron naszej Biblioteki, prof. Tadeusz Mikulski, przyjechał do Wrocławia w 1945 r. i od razu zaczął szukać – chodząc wśród ruin i przeszukując tutejsze zbiory – śladów pobytu w tym mieście polskich pisarzy. Powstała świetna książka „Spotkania wrocławskie”, w której jeden ze szkiców jest poświęcony W.S. Reymontowi. Przyznać trzeba, że odkrycia Profesora brzmią do dziś cokolwiek sensacyjnie. Zilustrowaliśmy fakty przedstawione w książce zdjęciami, których w niej nie ma. Materiał ten pozyskaliśmy i zaprezentowaliśmy w 2009 r. na wystawie „Wrocławskie spotkania po latach”, urządzonej przez Dolnośląską Bibliotekę Publiczną. Raz jeszcze dziękujemy Bibliotece Ossolineum za udostępnienie rękopisów Władysława Stanisława Reymonta. Narrację zbudowaliśmy, wyjmując z książki Profesora odpowiednie fragmenty (są złożone największą czcionką). Dodaliśmy też własne słowa wiążące (czcionka zielona).
Przyjechał do Wrocławia jako dwudziestojednoletni młodzieniec, w którym częstochowski nauczyciel o nazwisku Puschov, Niemiec, obudził zainteresowanie spirytyzmem.

Poznałem się był z niejakim Puszow, spirytystą zawołanym, i wyjechałem z nim do Niemiec, poświęcić się temu w zupełności. Stąd przeniosłem się do Wrocławia, tam bowiem był główny kościół spirytystów – pisał.

... gdzie właściwie odbyło się to uprowadzenie Reymonta między spirytystów. (...) Gdzie naprawdę stały stoliki Puszowa, na których kładł ręce z emocją przyszły autor „Wampira”? Młodzieniec atletycznej budowy uwikłany przez duchy, to jeszcze jedna niespodzianka dla słuchaczy Reymonta. Epizod, pełen wzruszeń nowicjusza i szarlatanerii starych bywalców, nie trwał długo, może kilka miesięcy. Reymont, zawiedziony i rozczarowany, wywinął się mistrzowi fortelem:

Zbyt prędko spostrzegłem naiwność tej niby nauki i jej wyznawców. Puszow chciał mnie gwałtem zatrzymać i gonił za mną, aby zawrócić. Więc układamy między sobą, że wyjadę do Ameryki i tam wpośród Polonii rozszerzać będę doktrynę. Musiałem znowu zmykać pod wiatr.

Sposób, w jaki Reymont mówi o swojej przygodzie wrocławskiej, każe sądzić, że był to epizod bez trwalszego znaczenia. Ale z papierów Reymonta, które dochowały sie dość licznie, możemy cytować wiele przykładów zainteresowania ucznia Puszowa dla studiów spirytystycznych.

Notatki Reymonta z 1894 r. przechowane wśród rękopisów pisarza, znajdujących się dziś w Bibliotece Ossolineum, dowodzą, że debiutujący wówczas w druku autor utrzymywał żywe stosunki z grupą spirytystów warszawskich.

Ten nurt jego zainteresowań ma również inne oblicze – czystej humorystyki. W jego szpargałach osobistych przechował się przejaw dobrego humoru bractwa (...) ogłoszenie humorystyczne, przechowywane przez Reymonta z całą starannością, chociaż bez daty.

Właśnie ten projekt ogłoszenia prezentujemy tu w całej okazałości, dzięki uprzejmości właściciela, czyli Biblioteki Ossolineum.


Zwróćcie Państwo uwagę na ten „krwiożerczy” program:
Dział I Profesor Rajmund wykona ścięcie głowy 20tu osobom za jednym zamachem noża kuchennego a dalej – Na zakończenie: Wielkie przywoływanie duchów rozmaitego stanu i kalibru z Nieba, z Piekła i Czyśćca; duchy te będą wprowadzane pod spodki, talerze, rondelki, szklanki, kufelki, kubełki, urynały i tym podobne galanteryjne wędliny.
Niewątpliwie (...) w obcowaniu, bodaj przelotnym, ze środowiskiem spirytystycznym w Polsce i za granicą musiała powstać bogata warstwa przeżyć i obrazów, która z życia przechodzi do literatury. Cała magia doświadczeń spirytystycznych i mediumicznych pojawia się w „Wampirze”.
(...) Odpryski tych samych doświadczeń marnowały się w pomysłach nie zrealizowanych (np. w noweli „Medium”, której szkic pozostał w papierach).
Pyszna anegdota biograficzna żeruje na pasjach poznawczych Reymonta. Wielki pisarz do końca życia chodzi do wróżek i wróżbitów. Na kartach kalendarza notuje wrażenia z tych odwiedzin.

Oto kartka z kalendarza z 1917 r. (wł. Ossolineum), z następującą notatką:

Byłem u Anyża, wróżbity. Powiedział mi moje imiona. Twierdził, że od lat 15 do ożenienia noszę kajdany i we łzach wylanych mógłbym się wykąpać. Że od 14 roku życia przechodziłem straszne rzeczy, że dopiero ostatnie lata lepsze – przepowiadał udanie się podróży, stosunki z wielkimi osobami, może królem, może cesarzem. Dalej, że za parę miesięcy dostanę wiele pieniędzy, on nie wie skąd, może spadek, że będę żył 42 lata jeszcze, a kajdany spadną jesienią, że będę miał jakieś wielkie znaczenie, że będę miał wiele, że ... [wyraz nieczytelny] dzisiaj słońce i ziemię. Czekajmy zatem.
Równie zamiłowany i wytrwały uczestnik seansów spirytystycznych, notuje ich daty i wrażenia. Dnia 31 maja odbył się seans w mieszkaniu Juliana Ochorowicza, przy składzie szczególnie atrakcyjnym (jako media wieczoru służyli Domańska i Guzik).
Oto zdjęcie z seansu w kółku spirytystycznym w Warszawie z udziałem jednego z najsłynniejszych mediów międzywojennej Polski – Jana Guzika (w środku) – pochodzi ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego (NAC).
 
Na koniec zdjęcie z książki dra Schrenck-Notziga, przedstawiające: „u dołu twarz medyum, u góry materyalizacyę głowy pięknej kobiety w zawoju”. Tego rodzaju preparowane zdjęcia gęsto wypełniały publikacje spirytystyczne.