UWAGA!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
Pagórkowatość. Trochę zaskakuje, choć nie powinna, jeśli się pamięta westchnienie poety do „tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych...”. Po uliczkach Nowogródka chodzi się z góry w dół i z dołu w górę, co prawda bez wielkiego wysiłku, bo jest położony na wzgórkach o łagodnych stokach. Nawet ryneczek (zwany dziś placem Lenina) jest trochę pochylony.
 
Przyjechaliśmy tu powłóczyć się śladami Adama Mickiewicza. Po jego rodzinnym mieście i po okolicy. Ale o tym, że jesteśmy na Białorusi przypominała nam stale wszechobecna cyrylica i fakt, że większość mówi tu po rosyjsku (białoruski słyszy się rzadziej, polski sporadycznie). No i mnóstwo reliktów epoki sowieckiej: od pomników, poprzez nazwy ulic, po rytualne zachowania. Oto przykład. Któregoś dnia wyszliśmy do miasta i ze zdziwieniem zauważyliśmy, że przechodnie, dorośli i dzieci, idą w kierunku centrum odświętnie ubrani (dzieci w białych koszulach i czarnych spodniach/sukienkach), ulicą jechały wolno, jeden za drugim, najrozmaitsze pojazdy przemysłowe i rolnicze, reprezentujące tutejsze zakłady. Na placu Lenina stała dość nowocześnie zorganizowana scena, nieopodal której spostrzegliśmy parę młodych ludzi (też w czerni-bieli) z naręczami portretów prezydenta Łukaszenki w drewnianych ramkach... Tego dnia zaplanowaliśmy wyprawę do radziwiłłowskiego Nieświeża, więc darowaliśmy sobie te propagandowe obchody, dla nas dziś egzotyczne, ale przecież jakby wyjęte z PRL-u.
 
Szukaliśmy przede wszystkim śladów Mickiewiczowskich.  Każdy z nich skwapliwie utrwalaliśmy na fotografiach, które prezentujemy poniżej, w galerii. Są opatrzone opisami i komentarzami.
 
I jeszcze jedno. Z nowogródzką farą, czyli Kościołem Przemienienia Pańskiego, związany jest też „wrocławski” wątek naszych wędrówek. W roku 1939 jego rektorem oraz kapelanem sióstr nazaretanek, mających siedzibę swojego klasztoru po drugiej stronie ulicy, został ks. Aleksander Zienkiewicz. Po II wojnie światowej osiadł we Wrocławiu. Był rektorem Arcybiskupiego Seminarium Duchownego i Katolickiego Instytutu Naukowego), wielką popularność zdobył jako duszpasterz akademicki (nazywany przez studentów „Wujkiem”), związany z Ośrodkiem Duszpasterstwa Akademickiego pod „Czwórką”. Mógł działać we Wrocławiu także dzięki męczeńskiej ofierze nowogródzkich sióstr nazaretanek, rozstrzelanych przez hitlerowców w 1943 r. w odwecie za akcje partyzanckie. Parę słów objasnienia tej sprawy znajdziecie Państwo przy zdjęciach z fary.
 
Zapraszamy zatem na wyprawę do „kraju lat dziecinnych” Adama Mickiewicza.