Mało kto pamięta jeszcze, co naprawdę znaczą te życzenia, chociaż i dziś się je składa, głównie z okazji Nowego Roku. Aby wyjaśnić pochodzenie tego wyrażenia, trzeba się cofnąć w czasie bardzo głęboko.

Owo „siego” (pisane zawsze rozłącznie z „do”) to relikt języka prasłowiańskiego we współczesnej polszczyźnie. W języku staropolskim ten odpowiednik naszego „tego” („si” = „ten”) jeszcze całkiem dobrze funkcjonował. Strzępów pradawnego języka jest jeszcze trochę w polszczyźnie. Zaimek „si” (w innych rodzajach: „sia”, „sio”) trwa np. w słowie „dziś” („dzień si” = „ten dzień”), albo w wyrażeniu „ni to, ni sio”. No i w „do siego roku”. Tak wygląda sprawa „siego” w ujęciu „Słownika etymologicznego języka polskiego” Aleksandra Brücknera.

W dawnych wiekach „Do siego roku” wypowiadano podczas wieczerzy wigilijnej, kiedy łamiąc się opłatkiem składano sobie nawzajem życzenia. Tak pisze o tym Kazimierz Władysław Wóycicki w swoich „Przysłowiach narodowych” (Warszawa 1830; nie poprawialiśmy zacnemu badaczowi literatury, folkloryście i pisarzowi dawnej grafii, także błędnego zapisu interesującego nas wyrażenia):

„Życzenia Dosiego Roku! są powszechne w całey Polszcze. Zwyczay ten zachowywany od oyców naszych w uroczystości wigilii Bożego Narodzenia, gdy gospodarz łamiąc opłatek z rodziną swoią i czeladką życzy każdemu: Ażeby Bóg dozwolił doczekać do siego roku i nawzaiem podobne życzenia odbiera”.

Wóycicki przyznaje wprawdzie, że niektórzy uczeni dowodzą, iż jest to „dawne wyrażenie słowiańskie: do sieho”, ale dodaje, że bardziej rozpowszechniona jest inna tradycja, tłumacząca pochodzenie tego wyrażenia:

„…w Krakowie była Dosia zacna białogłowa, miłosierna, pracowita, nieszkodząca nikomu, a chętnie w miarę swéy możności dopomagaiąca poczciwym bliźnim. Bóg też iéy błogosławił, bo doczekała wieku późnego, gdyż żyła więcéy niż sto lat, a zawsze zdrowa, wesoła, dobroczynna. Zgasła w wigilią Bożego narodzenia. Lament i płacz po niéy trwał długo; a kto komu dobrze życzy, więc rzecze: życzę ci Dosiego roku. To jest żyy tak długo i tak szczęśliwie, iak poczciwa nasza Dosia”.

Tę tradycję Brückner i inni uczeni uznali za zmyślenie, ale warto o niej wiedzieć, bo może stąd wziął się ów błędny zapis „Dosiego roku”, który pokutuje do dziś i który widać także na dwóch zamieszczonych obok dawnych pocztówkach.

Międzywojenna kartka z automobilistą i pijącymi szampana wyraźnie wskazuje na intencję użycia „Do siego roku” jako życzenia noworocznego. Nie bądźmy jednak aż tak pryncypialni, żeby oburzać się na użycie tutaj formuły pochodzącej z rytuału wigilijnego. Wszak już w czternastowiecznym „Kazaniu o św. Janie Ewangeliście” (to jedno z „Kazań gnieźnieńskich”) pojawiło się zdanie: „abyć on [Kryst, czyli Chrystus – dop. J.C.] raczył nas siego dnia i siego roku we zdrowi, wiesieli dopuścić”, czyli życzenie, żebyśmy doczekali tego dnia i tego roku w zdrowiu i radości.

I tego właśnie życzymy na Nowy Rok Wszystkim Naszym Czytelnikom!