UWAGA!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
A- A A+
24 Październik 2017 (Wtorek)
godz. 17:00 - 18:30
Informatorium, II piętro

DKKK zaprasza na dyskusję o powieści Kateriny Diamond – „Belfer” i poświęconej zbrodniom z PRL-u książce Przemysława Słowińskiego „Niewyjaśnione zabójstwa”.

„Belfer
„Ciało dyrektora ekskluzywnej szkoły w Devon zostaje znalezione powieszone w auli. Kilka godzin wcześniej nauczyciel otrzymał paczkę i jedynie on potrafił zrozumieć milczące przesłanie, jakie z sobą niosła. Brzmiało ono: koniec. Gdy Exeter nęka fala przerażających morderstw, detektywi Imogen Grey i Adrian Miles muszą rozwiązać tę zagadkę, aby znowu zapewnić miastu bezpieczeństwo. Kiedy jednak zagłębiają się w pajęczynę korupcji, kłamstwa i wymuszenia, z każdym krokiem zbliżają się do ponurych tajemnic w samym sercu ich społeczności. A kiedy poznają motywy zabójcy, czy rzeczywiście będą chcieli go powstrzymać?" (z noty wydawcy)

„Niewyjaśnione zabójstwa”
„Smutni panowie z jednakowych płaszczach i kapeluszach wciągają do taksówki piętnastoletniego licealistę Bogdana Piaseckiego – syna szefa PAXu, Bolesława Piaseckiego. Po kilku dniach do – jak głosi plotka – najbogatszego człowieka w Polsce, docierają żądania coraz wyższego okupu. Śledztwo oficjalne i prywatne przyjaciół zaginionego nie przynosi rezultatu. Dopiero po roku od porwania przypadkowo zostają odkryte zmumifikowane zwłoki młodego chłopca z bagnetem w piersiach. Na ścianach wokół ciała widnieją tajemnicze znaki.

Do marca 1970 „wampirowi ze Śląska” przypisano zamordowanie czternastu kobiet, sześć cudem przeżyło. Proces wytypowanego „wampira z Zagłebia” był procesem poszlakowym, po latach na jaw wyszły zadziwiajace fakty preparowania dowodów. Ze względu na sposób zadawania ciosów ofiarom biegli stwierdzili dużo wcześniej, że sprawca zbrodni jest mańkutem. Zdzisław Marchwicki był praworęczny... Sędzia prowadzący sprawę przyznał, że sprawa „wampira” wystapiła w zderzeniu z opinią publiczną: „gdybyśmy wydali inny wyrok, ludzie na sali by nas roznieśli”.

Po udanej maturze Grzegorz Przemyk, uczeń LO im. Frycza Modrzewskiego, umówił się na wieczór ze swoją dziewczyną. Miał zagwizdać pod jej oknem. Nie zagwizdał. Nastepny raz zobaczyła go dopiero w trumnie. Milicjani zgarnęli chłopaka z ulicy, a potem bili tak, „żeby nie było śladów”. Zmarł w wyniku rozległych obrażeń wewnętrznych. Mimo iż fachowo bijący milicjanci znani byli z imienia i nazwiska, w śmierć syna znanej opozycjonistki usiłowano wrobić pracowników pogotowia, którzy przewozili zmasakrowanego.” (z noty wydawcy)
- - - - - - - -

Cofnij