UWAGA!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
 Oto pierwsze zdjęcia nadesłane na konkurs na zdjęcie literackiej tablicy pamiątkowej. Fotografie są inspirujące, więc postanowiłem wykorzystać je również jako pretekst do wędrówki śladami pisarzy. Przede wszystkim jednak prezentujemy Państwu nadesłane fotografie – w galerii pod tekstem. A publikowany tu artykulik ma przybliżyć Wam te wątki z biografii pisarzy, które z tablicami się wiążą. Mamy nadzieję, że skoro wakacje trwają, jakieś przesyłki jeszcze do nas nadejdą. Licząc na to, przedłużamy termin nadsyłania zdjęć do 16 września 2018 r.

Regulamin konkursu i inne potrzebne informacje >>

Od Czytelniczki, która podróżowała do Włoch, otrzymaliśmy zdjęcia tablic, upamiętniających pobyty dwóch luminarzy polskiej literatury – Juliusza Słowackiego i Henryka Sienkiewicza – w Neapolu.
 

Tablica poświęcona Juliuszowi Słowackiemu widnieje na domu przy ul. Santa Lucia 116. Dziś w tym miejscu znajduje się hotel „La Corte dei Borboni” (można tam zarezerwować pokój przez „Booking.com”).
 
Nasz wieszcz przyjechał do Neapolu 5 czerwca 1836 r. z Rzymu, powozem firmy „Paretti”. Skąd te szczegóły? W znanym poemacie „Podróż do Ziemi Świętej z Neapolu” poeta nie umie „pohamować weny” i poetyzuje nawet zupełnie przyziemne sprawy, pisząc nie tylko o „carozzach” i „cabriolettach”, którymi podróżował, ale nawet reklamuje (on pisze „zalecam”) warte uwagi hotele. Sam się zresztą od razu za to strofuje, bo się boi, że pisząc, „jaka, gdzie stoi loccanda” z poety zmieni się w „prozaicznego gida” (czyt. przewodnika). Rzućmy zresztą okiem na te trzy strofy, bo pojawia się w nich wzmianka o hotelu na ulicy Santa Lucia:
 
Zalecam nowy hotelik „Vittoria”,
Który staremu nie ująwszy sławy,
Tak się podzielił famą, jak cykoria
Wmieszana zgrabnie do mokańskiej kawy,
I marmurami, wygodą i luksem
Ze starym idzie, jak Kastor z Polluksem.
 
Zalecam także (zostanę Astolfem,
Bo mój hipogryf staje się skrzydlatym),
Zalecam tobie mieszkanie nad Golfem
Na świętej Łucji... a jeśliś bogatym,
Jeśli ci kura złote nosi jaja,
Mieszkaj przy Villa Reale na Chiaja.
 
Dosyć już! dosyć! Wyznaję ze wstydem,
Że pohamować nie umiejąc weny,
Z wieszcza zostanę prozaicznym gidem
Ja, com zamierzał wypłakiwać treny
Nad Caracciolim i kląć Ferdynanda;
Dziś piszę, jaka, gdzie stoi loccanda.

 
Będąc w Neapolu odbył Słowacki z przyjaciółmi wycieczkę na Wezuwiusza, zrobił stamtąd wypad do Sorrento (odwiedził też Capri), a 24 sierpnia wyruszył z Neapolu w podróż na Wschód.
 

Tablica druga została umieszczona w 1966 r. na fasadzie hotelu „Royal Continental”. Swobodny przekład naszej Czytelniczki, który tu przytaczamy, wyjaśnia nieco okoliczności jej powstania:
 
Henryk Sienkiewicz, polski pisarz i godny podziwu narrator bohaterskiej przeszłości jego narodu, w tym hotelu, w roku 1894, obmyślał strony z „Quo vadis?”, które w Neapolu ukazało się po raz pierwszy po włosku. Polacy i Włosi, w pięćdziesiątą rocznicę jego śmierci.
 
Przyjechał do Neapolu z Rzymu, gdzie zapewne gromadził materiały do krystalizującej się wówczas koncepcji powieści z czasów Nerona. Spędził tam marzec 1894 r. Zakwaterował się w hotelu „Continental”, usytuowanym tuż nad morzem. Dwa tygodnie po przyjeździe zachorował na grypę, załatwiał dość kłopotliwe sprawy osobiste (problemy z unieważnieniem małżeństwa i separacją). I choć te okoliczności nie sprzyjały pisaniu, pracował nad „Rodziną Połanieckich”. A „Quo vadis?”, o którym, jak sugerowali fundatorzy tablicy, Sienkiewicz myślał także w Neapolu, zaczęło się ukazywać w odcinkach rok później, czyli w marcu 1985 r., na łamach warszawskiej „Gazety Polskiej”. Pierwsze wydanie książkowe ukazało się nakładem Gebethnera i Wolffa w 1896 r.


Od Czytelnika z Wrocławia dostaliśmy zdjęcie tablicy z ciekawym wizerunkiem Jana Sztaudyngera, poety, słynnego fraszkopisarza i tłumacza. W Krakowie, w domu przy ul. Długiej 64, gdzie ta tablica zdobi fasadę (dziś mieści się tam zakład optyczny), spędził Sztaudynger dzieciństwo i młodość (lata 1908 – 1929). W tym mieście chodził do szkół (m.in. III Gimnazjum im. Króla Jana Sobieskiego), studiował polonistykę i germanistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Nie zawsze o swoim rodzinnym grodzie mówił i pisał najlepiej. Ot, weźmy choćby taką fraszkę: „Nie od razu zbudowano Kraków, / a i to na utrapienie Polaków”. W innej jednak wyznał: „Choć Kraków wciąż kolę, / od innych miast go wolę”.

Zapewne podczas tej samej wizyty w Krakowie zostało wykonane zdjęcie tablicy przy wejściu do siedziby redakcji „Tygodnika Powszechnego”. Powyżej pięknej winiety pisma wykutej chyba w kamieniu znajduje się tablica upamiętniająca Jerzego Turowicza, który był prawdziwym spiritus movens pisma i jego wieloletnim redaktorem naczelnym.

I jeszcze jedna tablica z Italii, od Czytelnika, który zwiedzał Florencję. Ta dotyczy wielkiej postaci literatury rosyjskiej – Fiodora Dostojewskiego. Nie miejsce tu na obszerne wyjaśnienia, dość powiedzieć, że pisarz za granicę… uciekł przed wierzycielami (wciąż miał z nimi problemy). Pojechał z drugą żoną Anną Snitkiną najpierw do Niemiec, potem do Szwajcarii i wreszcie do Włoch. Jeszcze w Genewie zaczął pisać jedną z najlepszych swoich powieści – „Idiotę”. Prace kontynuował w Mediolanie i zakończył we Florencji 17 stycznia 1869 r. Informuje o tym tablica umieszczona na budynku, znajdującym się naprzeciwko słynnego Palazzo Pitti. Dostojewski odwiedził wtedy to miejsce po raz drugi. Krótko mieszkał tam już w 1862 r. Także i wtedy nie próżnował, pisząc „Zimowe notatki o wrażeniach z lata”. Wyguglowałem sobie informację na jednej z rosyjskich stron, że na piętrze tego budynku znajduje się magazyn materiałów piśmienniczych „Giannini”, istniejący tam od 1856 r. Kto wie, czy wielki pisarz nie zachodził tam, kiedy skończył mu się papier lub inkaust…
 
Dziękuję serdecznie uczestnikom konkursu za świetny materiał!