UWAGA!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
A- A A+
Nicola Porpora
Opera arias
Max Emanuel Cencic, kontratenor • Armonia Atenea • George Petrou, dyrygent
Decca 483 3235 • w. 2018, n.2017 • 75'59”
Z każdą kolejną płytą, z reguły przez siebie wyprodukowaną w ramach Parnasus Arts Production, a dystrybuowaną przez fonograficznego giganta, wytwórnię Decca, Max Emanuel Cencic potwierdza swój prymat na współczesnej scenie barokowej opery. Staranny dobór repertuaru idzie u niego w parze z doskonałym wykonaniem, zazwyczaj przy współpracy najznakomitszych zespołów muzyki dawnej pod kierunkiem uznanych kapelmistrzów. Nie inaczej jest z najnowszą produkcją, poświęconą wybranym ariom z oper Mikołaja Porpory (1686-1768), wpisującą się w muzyczne obchody 250. rocznicy śmierci Włocha.  Ten osiemnastowieczny twórca prawie pięćdziesięciu dzieł scenicznych zasługuje na przypomnienie chociażby dlatego, że był nie tylko jednym z największych mistrzów twórczości operowej swojej epoki, ale również pedagogiem takich sław, jak kastraci Geatano Majorana (Cafarelli), Carlo Broschi (Farinelli) czy kompozytor Johann Adolf Hasse. Niestety, po odejściu śpiewaków, którzy mogli sprostać ogromnym wymaganiom technicznym utworów i posiadali wyjątkowy rodzaj głosu, czas dzieł Porpory minął. Dobrze zatem się stało, że Max Emanuel Cencic, który zresztą w barwach tej samej wytwórni ma już na swym koncie rejestrację Germanika w Germanii, nagrał album zawierający kilkanaście arii, dających współczesnemu odbiorcy dobre wyobrażenie o jakości dorobku kompozytora. Połowę z nich tworzą światowe premiery fonograficzne.
 
Krążek trwa aż 76 minut i przedstawia staranny wybór fragmentów różnych oper Porpory, których tytuły raczej nie powiedziałyby wiele współczesnym melomanom, ponieważ uległy zapomnieniu na długo po śmierci autora. Wielbicielom późnobarokowej twórczości scenicznej i wspaniałego śpiewu oraz oczywiście głosu kontratenorowego, omawiana pozycja z pewnością dostarczy wielu wrażeń. Już sam początek, triumfalna  aria Walentyniania Se tu reggi al volo (Ezio, I akt) oszałamia słuchacza nie tylko błyskotliwością partii wokalnej, ale również rewelacyjną grą greckiej formacji Armonia Atenea pod zdecydowanym kierownictwem George Petrou. Artyści znani z wielu  znakomitych płyt barokowego i klasycznego repertuaru, są  godnym partnerem dla Maxa Emanuela Cencicia. Muzycy pokazują swoją maestrię w każdej z poszczególnych pozycji długiego programu. Mają spore pole do popisu nie tylko w tych najbardziej efektownych fragmentach; równie przekonująco wypadają utwory bardziej stonowane, wymagające budowania odpowiedniego, lirycznego nastroju.  Porpora był, jak się okazuje, również mistrzem pisania na orkiestrę, czego jasno dowodzi pełne pasji wykonanie greckich wirtuozów i energicznego dyrygenta. Proszę posłuchać na przykład, ile dźwiękowego splendoru zawierają porywające partie kotłów czy instrumentów dętych (wspaniale brzmiące trąbki, rogi i kotły w pierwszej, piątej i szóstej pozycji krążka).
 
Brawura i efektowność gry oraz śpiewu nie jest jedyną dobrą stroną programu prezentowanego krążka. Max Emanuel Cencic jest zbyt inteligentnym i twórczym artystą, by nie zdawać sobie sprawy z wpływu czasu na swój wokalny aparat. Urozmaicił recital o arie skontrastowane zarówno skontrastowane pod względem ich wyrazu i obsady instrumentalnej. Po oszałamiających koloraturach czy utrzymanych w szybkim tempie efektownych kompozycjach, w których śpiewak i orkiestra wprawiają słuchacza w zachwyt, przychodzi czas na wyciszenie, zwolnienie, lecz nie na obniżenie emocjonalnej temperatury występu, nie mówiąc o poziomie wykonania. Znalazło się tu wiele arii będących prawdziwą rozkoszą dla ucha melomana potrzebującego wzruszeń i muzyki trafiającej do głębi serca. Na mnie osobiście wywarły jeszcze lepsze wrażenie niż szybkie i głośne wirtuozowskie wokalne fajerwerki (skądinąd znakomite). Całość otwiera wspomniany już spektakularny fragment z opery Ezio, po nim zaś nie można sobie wyobrazić bardziej dosadnego kontrastu niż przejmujący lament Torbido intorno al core (Merdie e Slinunte, II akt). Ileż namacalnej wręcz zmysłowości słuchać z kolei w kończącym recital miłosnym wyznaniu Tezeusza Numme che reggi 'l mare z Arianny in Nasso. Max Emanuel Cencic odnajduje się fenomenalnie również w tych odmiennych pod względem charakteru punktach programu. Przepiękny ton głosu, śpiewność melodii i wielość emocji, które tu są, trafią natychmiast do przekonania nie tylko zapalonym wielbicielom głosu kontratenorowego i barokowej wokalistyki. Nawet osoba nieznająca języka włoskiego z pewnością odczuje napięcie, intensywność i autentyczność uczuć oddawanych przez śpiewaka – są niezwykle sugestywne. Przyznam się, płyty słuchałem nie tylko wiele razy, ale także z zamkniętymi oczami, delektując się mistrzowskim wykonaniem i pięknem w dźwiękach muzyki ratowanej od zapomnienia przez Maxa Emanuela Cencicia, orkiestrę Armonia Atenea i dyrygenta George Petru. Aria Quanda s'oscura il cielo (Carlo il Calvo, II akt) wręcz hipnotyzuje odbiorcę słodyczą linii wokalnej i pięknem głosu oraz wyrazistością instrumentalnego akompaniamentu.
 
Bohater niniejszego albumu jest w fantastycznej formie wokalnej. Doskonały warsztat techniczny wprzęgnięty w służbę niewątpliwego artyzmu i sztuki interpretacji wywiera jak najlepsze wrażenie. Chce się tej płyty słuchać po raz kolejny, znowu i znowu, ciesząc uszy i serce nie tylko wspaniałą muzyką Mikołaja Porpory, ale i przepięknym głosem Maxa Emanuela Cencicia. Dla słuchaczy, którym twórczości włoskiego mistrza będzie po albumie firmy Decca mało – należy do nich autor tego tekstu – polecić należy inny rewelacyjny album, tym razem francuskiej wytwórni Naïve. Obok Chorwata Franco Fagioli jest jedną z niewielu największych współczesnych gwiazd wokalistyki, które mogą się zmierzyć z repertuarem powstałym dla kastratów, będących wyjątkowym zjawiskiem w dziejach muzycznego teatru. Jest więc szansa przywrócenia do życia skarbów operowej twórczości sprzed prawie trzech stuleci. Współcześni miłośnicy pięknego śpiewu mogą być za to obu panom naprawdę wdzięczni.

PAWEŁ CHMIELOWSKI
Recenzent płytowy, dziennikarz muzyczny, publikujący na łamach Muzyki 21, Twojej Muzy oraz czeskiego pisma Harmonie. Od niedawna prowadzi własną stronę z omówieniami nagrań muzycznych – https://plytomaniak.blogspot.com/.