UWAGA!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
A- A A+
Jan Sebastian Bach
Msza h-moll BWV 232
Hana Blažíková, sopran; Sophie Harmsen, mezzosopran; Terry Wey, kontatenor; Eric Stoklossa, tenor; Tomáš Král,  Marián Krejčík, bas
Collegium Vocale 1704 • Collegium 1704 • Vaclav Luks, dyrygent
Accent ACC 24283 • w. 2013, n.2013 • 101’26”
Czeskie zespoły grające muzykę baroku robią od kilku dobrych lat prawdziwą furorę w fonografii, by przypomnieć sobie takie formacje jak Ensemble Inégal, Musica Florea, Collegium Marianum, a przede wszystkim Collegium 1704 pod dyrekcją Václava Luksa. Do szczególnie interesujących i wartościowych płytowych dokonań ostatniej z nich zaliczyć należy wydany w 2013 roku album, będący bodajże pierwszym czeskim nagraniem Mszy h-moll Jana Sebastiana Bacha. Aczkolwiek w skład solistów, instrumentalistów i chórzystów biorących w owym przedsięwzięciu udział wchodzą również cudzoziemcy, nie zmienia to faktu, że barokowa muzyczna scena naszych południowych sąsiadów ma wszelkie powody do chwały za sprawą prężnie działających grup i ich fonograficznych sukcesów. Za taki uważać trzeba prezentowaną produkcję wytwórni Accent. Jako ciekawostkę można podać, że koszt jej przygotowania, jak doniosły czeskie media, wyniósł milion koron.
 
Całość wywiera bardzo pozytywne wrażenie, przede wszystkim za sprawą doskonałej dyspozycji wykonawców, zwłaszcza wokalistów. Václav Luks umiejętnie wykorzystuje ich potencjał przy prezentowaniu poszczególnych numerów partytury. Skutkuje to na przykład tym, że sopranistka oraz basy śpiewają nie tylko napisane dla nich odrębne partie, ale dołączają również do fragmentów chóralnych. Na pochwały zasługują przede wszystkim panowie. Śpiew kontratenora Terrego Wey'a w Qui sedes ad dexteram patris oraz Agnus Dei jest naprawdę głębokim przeżyciem. Pochwały kieruję również w stronę tenora o swojsko brzmiącym nazwisku Eric Stoklossa, którego aria w Benedictus zachwyca subtelnością i wręcz niewinnością, a także basów. Marián Krejčík brzmi bardzo zdecydowanie i przekonująco w Quoniam tu solus sanctus, zaś Tomáš Král pięknie wykonuje swoją partię w Et in Spiritum Sanctum na tle miękkiego, ciepłego akompaniamentu obojów i fagotów. Nie zapadła mi za to w pamięć mezzosopranistka  Sophie Harmsen w Laudamus Te i początkowym duecie Christe eleison, gdzie bardziej zwracałem uwagę na jej partnerkę, specjalistkę od barokowej wokalistyki. Hana Blažíková błyszczy na każdej płycie, gdziekolwiek się pojawi, również tutaj. Bardzo satysfakcjonujący jest występ chóru, czyli Collegium Vocale 1704. Na szczególną uwagę zasługuje sam początek Mszy – pełen powagi, pokory, nastroju; podczas gdy w innych nagraniach Kyrie eleison zwykle mnie nudzi jako fragment do przeczekania, tutaj od razu wciąga i zachwyca, nie tylko za sprawą pięknie śpiewających chórzystów, ale i odpowiedniej ekspresji, sakralnego charakteru oraz wyczucia tempa przez dyrygenta. Z tym jednak bywa w ciągu całej kompozycji różnie! Ogólnie niniejsza kreacja odznacza się żywością, pulsem, energią, nawet radością, dużo jest efektownych fragmentów, wykonanych błyskotliwie i wirtuozowsko, narracja jest bardzo płynna i naturalna, lecz niekiedy przydałoby się więcej powagi, dostojeństwa i zwolnienia. Za przykład niech posłuży chociażby Gratias agimus tibi i jego finałowe powtórzenie Dona nobis pacem, a przede wszystkim Sanctus, które w moich uszach brzmi dość kuriozalnie. Są to jednak drobne zastrzeżenia, całościowa wizja wykonania jest przekonująca i naprawdę może się podobać. Na zakończenie podkreślę bardzo ważny fakt użycia czeskiego pozytywu z siedmioma rejestrami zamiast tradycyjnych małych, przenośnych organów – dzięki temu brzmieniowa warstwa produkcji jest o wiele bogatsza i wręcz świeża, gdy cały czas słyszymy wyraźnie ów ważny instrument w roli basso continuo. Jest to zupełnie nowa jakość w porównaniu z dotychczasową praktyką nagraniową Mszy h-moll.
 
Słuchanie prezentowanego nagrania jest cennym doświadczeniem dla słuchaczy ceniących muzykę Jana Sebastiana Bacha wykonywaną świeżo, energicznie, nieortodoksyjnie, ale bez znaczących kontrowersji czy przerysowań. Kreacja czeskich zespołów oraz międzynarodowego grona solistów zasługuje na naprawdę duże uznanie.


Powyższa recenzja została napisana pierwotnie dla miesięcznika Muzyka21.
PAWEŁ CHMIELOWSKI
Recenzent płytowy, dziennikarz muzyczny, publikujący na łamach Muzyki 21, Twojej Muzy oraz czeskiego pisma Harmonie. Od niedawna prowadzi własną stronę z omówieniami nagrań muzycznych – https://plytomaniak.blogspot.com/.