UWAGA!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
A- A A+
O autorze:
Johan Theorin urodził się w Goteborgu, w 1063 roku. Jest pisarzem i dziennikarzem. Za swoją twórczość otrzymał wiele nagród  m.in. Szwedzkiej Akademii Kryminału za „Zmierzch” i „Szklany Klucz”. W Polsce  Wydawnictwo Czarne wydało w ramach „Serii ze Strachem”: „Zmierzch” ( 2008),  „Nocną zamieć” (2010), „Smugę krwi” (2012) i „Świętego psychola” (2013).


O książce:
 
„…co się stało we mgle tamtego dnia?”
 
Tytuł „Zmierzch” kojarzy mi się z wampirami. Na szczęście Theorin woli pisać kryminały.

Akcja powieści toczy się na wyspie Olandia, która leży  na Morzu Bałtyckim, położona jest blisko brzegu przy południowo-wschodnim krańcu Szwecji i oddzielona od stałego lądu Cieśniną Kalmarską. Jest drugą co do wielkości (po Gotlandii) wyspą tego kraju.

Akcja zaczyna się od zaginięcia we wrześniu 1972 roku kilkuletniego Jensa Davidssona, syna Julii, która po dwudziestu latach nie może się z tym faktem pogodzić. Utrata dziecka wpłynęła destrukcyjnie na jej życie, kobietą rządzi przebyta trauma. „Czarna dziura rozpaczy, w którą ona wpadała coraz głębiej, nie dbając o życie”.

Bohaterów książka ma kilku, każdy z nich jest dobrze opisaną postacią, wnoszącą coś ważnego  do wyjaśniania sprawy zaginięcia chłopca.

Współcześnie jego dziadek Gerlof, mieszkaniec domu dla seniorów, otrzymuje pocztą dziecięcy sandał. I postanawia wyjaśnić, co naprawdę stało się z wnukiem. Dzwoni w tej sprawie do córki. Ta przyjeżdża i zamieszkuje w Stanvik, w pustym rodzinnym domu.

Widać, że pisarz zna i rozumie osoby w zaawansowanym wieku, bardzo przekonująco opisuje kłopoty Gerlofa ze zdrowiem, głównie z poruszaniem się.

„W końcu gdy człowiek jest już dosyć stary, tak naprawdę chodzi tylko o to, żeby znaleźć się w spokojnym, swojskim miejscu, w towarzystwie ludzi, których się lubi”.

Mimo to senior wplątuje się w wyjaśnianie kto zabił jego przyjaciela, bo życie w domu opieki jest nudne. Zawodowo Gerlof był marynarzem i przewoził ze Smalandii na Olandię drewno, a w czasie II wojny pracował jako pilot.

Julia jest pielęgniarką na ortopedii ale ma depresję, za dużo pije i często jest na zwolnieniu lekarskim.

Oprócz nich ważną postacią powieści jest Nils Kant, najlepiej czujący się na wrzosowisku (opis tej krainy niektórych znuży, a innych zachwyci), gdzie codziennie poluje na zające, a nawet na… ludzi. Jego życie poznajemy dzięki wielu retrospekcjom. I nie jest to postać pozytywna. Przypisuje się mu bowiem śmierć brata, niemieckich żołnierzy, policjanta. Także podpalenie łodzi.

„Człowiek, który na Olandii z czasem stanie się przyczyną wielkiego smutku i strachu…”.

Akcja przenosi się wraz z Nilsem z Olandii na Smalandię, a potem na Kostarykę, przedstawiając różne okresy jego życia.

Mamy też śmierć kamieniarza Ernesta.

Zagadek jest kilka – jak i czy zginął Jens. Kto zabił Ernesta, a kto przysłał sandał? Czy Nils Kant naprawdę nie żyje? Kto zabrał zakopane na alvarecie klejnoty? I jaką tajemnicę kryje pewne zdjęcie.

Wyjaśnia się to dopiero pod koniec książki.

Autor i tłumacz nie wyjaśniają jednak, co to jest „snus” zostawiony w pustym domu rodziny Kant. Otóż snus to popularna w Szwecji, Finlandii i w Norwegii używka, sporządzana na bazie tytoniu. Postacią przypomina sprzedawaną w Polsce tabakę, jednak w odróżnieniu od niej zażywana jest doustnie, przez umieszczenie jej za dolną lub górną wargą, skąd następuje wchłanianie nikotyny.

Polecam książkę, a nie używkę.
IRENA BROJEK Od urodzenia wrocławianka. Bibliotekarka z bogatą przeszłością (Politechnika, Szkoła Inspekcji Pracy, Dz.B.P., Uniwersytet, PWST, R.B.P, M.B.P.). Pomysłodawczyni i organizatorka kobiecej imprezy pod nazwą „dress-party”. Wykonuje i wystawia kolaże i wyklejanki. Miłośniczka książek, kina, kotów i osób z inteligentnym poczuciem humoru. Prowadzi interesujący blog: http://kotnagalezi1.blox.pl/html.