UWAGA!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
A- A A+

Czytelnicy przebywający w Fonotece często mówią: „o tym filmie czytałem dobre/złe recenzje” albo „widziałem zapowiedź w kinie”. Pytają, czy dzieło, które ktoś polecał, jest już dostępne w bibliotecznych zbiorach. Czy takie rozmowy będą toczyć się wokół „Zaginionego miasta Z”? Nie sądzę, ponieważ film nie miał w Polsce kinowej dystrybucji. Można go kupić jedynie na DVD. Trudno więc zainteresować się dziełem, o którym nikt nie słyszał.

„Zaginione miasto Z” opowiada historię brytyjskiego podróżnika Percy’ego Fawcetta (Charlie Hunnam), który wraz z adiutantem Henrym Costinem (Robert Pattison) podróżował po Ameryce Południowej. Akcja filmu rozpoczyna się w 1905 roku, kiedy Percy wyrusza po raz pierwszy do dżungli, aby oczyścić rodowe nazwisko; kończy zaś w 1925 roku, podczas ostatniej podróży, którą bohater odbywa z synem. Chęć zdobycia orderów stopniowo przeradza się w obsesję na punkcie zaginionego miasta. Podczas pierwszych minut seansu myślałam, że oglądam produkcję w stylu Indiany Jonesa, ale myliłam się. „Zaginione miasto Z” nie jest filmem przygodowym. To moralitet obyczajowy, na którym – niestety – można usnąć.

Czy jest więc jakiś powód, dla którego warto zobaczyć „Zaginione miasto Z”? Uważam, że tak. Przede wszystkim dla wcielającego się w pierwszoplanową postać Charliego Hunnama. Swoją charyzmą jako jedyny przyciąga uwagę widza. Pomimo że jego potencjał nie został w pełni wykorzystany, polecam zwrócić uwagę na tego młodego człowieka. W Polsce jest praktycznie nieznany – w Stanach zaś osiągnął duży sukces. Rozpoznawalność za oceanem przyniosła mu rola Jacksona „Jaxa” Tellera w serialu „Synowie Anarchii”. Niestety, w ostatnim czasie nie ma szczęścia do wyborów filmowych – „Król Artur”, gdzie Hunnam gra tytułową postać, poniósł straszliwe finansowe fiasko. „Zaginione miasto Z”, pomimo wysiłków aktora, nie zachwyca (i jest to eufemistyczne określenie).

Z kolei praktycznie nic by się nie zmieniło, jeśli reżyser James Gray postanowiłby usunąć wątek Henry’ego Costina. Roberta Pattisona można by zastąpić dowolnym statystą – jego postać wprowadzono na ekran wyłącznie, aby dać pretekst dla monologów Percy’ego Fawcetta. Analizując kreacje aktorskie, nie można zapomnieć o Siennie Miller, wcielającej się w żonę głównego bohatera. Nina Fawcett to kobieta marząca o wyjeździe do dżungli i noszeniu spodni. Pomiędzy aktorami grającymi małżeństwo zabrakło chemii i widz może poczuć się naprawdę wycieńczony, patrząc, jak pan i pani Fawcett męczą się ze sobą.

Sam temat uzależnienia od adrenaliny związanej z odkrywaniem nieznanych cywilizacji jest bardzo ciekawy, a kreacja Percy’ego Fawcetta jest wzorowana na autentycznej postaci. Inspiracją dla filmu była książka „Zaginione miasto Z. Amazońska wyprawa tropem zabójczej obsesji” Davida Granna. Niestety, w przeciągu 135 minut nie udało się spójnie pokazać problemów rodzinnych, trzech wypraw do dżungli, konfliktów w Królewskim Towarzystwie Geograficznym, a także udziału bohatera w I wojnie światowej. A szkoda.
Film „Zaginione miasto Z” dostępny jest już w Fonotece. Zachęcamy także do poznania losów Jaxa Tellera w serialu „Synowie Anarchii”, którego pierwszy sezon również można znaleźć w bibliotecznych zbiorach.
MAŁGORZATA MACIEJCZYK Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Wrocławskim. Specjalizowała się w krytyce literackiej i artystycznej. Frankofilka, książkoholiczka.