UWAGA!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
A- A A+
Antonín Dvořák
Stabat Mater op.58
Ilse Eerens-sopran, Michaela Selinger-mezzosopran, Maximilian Schmitt-tenor, Florian boesch-bas; collegium Vocale Gent; Royal Flemish Philharmonic; Philippe Herreweghe – dyrygent

LPH 009 • n.2012, w.2013 • DDD 74’17”
Pytanie zawarte w nagłówku recenzji może sugerować negatywne odczucia, tym bardziej że ja osobiście zwracam baczną uwagę na aspekt tempa w nagraniach muzycznych i nie cierpię niepotrzebnego pośpiechu i powierzchowności. Nie sposób jednak przeoczyć faktu, że, istotnie, album z arcydziełem twórczości sakralnej czeskiego mistrza nosi informację o czasie trwania wynoszącym zaledwie 74 minuty. W porównaniu z innymi rejestracjami Stabat Mater Antonína Dvořáka jest to naprawdę znaczące „przyśpieszenie”, jeśli się weźmie pod uwagę fakt, że standardowo dzieło zajmuje zwykle dwa krążki, nie mieszcząc się na jednym, ograniczonym czasowo do ok. 80 minut. Po wysłuchaniu całości moje obawy się na szczęście nie potwierdziły, bowiem płynna, i istotnie dość szybka narracja, jaką zaproponował Philippe Herreweghe, nie tylko nie zaszkodziła w znacznym stopniu dziełu, ale okazała się nawet dość przekonująca i do przyjęcia.
 
Prezentowane nagranie wytwórni Phi, autorskiego wydawnictwa flamandzkiego dyrygenta, utrzymane jest na wysokim poziomie pod każdym względem. Edytorskim (bardzo starannie, estetycznie wydany album z wyczerpującymi biogrami artystów i informacjami na temat samej kompozycji), technicznym (ładny dźwięk, staranne zbalansowanie solistów, chóru i orkiestry), wreszcie zaś artystycznym. Philippe Herreweghe, znany ze swoich interpretacji muzyki dawniejszych wieków, doskonale się czuje w sakralnym repertuarze wokalno-instrumentalnym. Jego podejście do partytury Stabat Mater, poza wspomnianymi na wstępie szybszymi niż zazwyczaj tempami, co w sumie nie jest już dla mnie aż tak rażące, cechuje się refleksją i skrupulatną realizacją intencji autora. Nade wszystko zaś został zachowany pierwiastek sacrum, co sprawia, że dzieło Czecha wzrusza, pobudza do zadumy i naprawdę może się podobać. Nie ma tu za sprawą samego kompozytora odcieni tragizmu czy pogrążania się w rozpaczy, choć geneza utworu wiąże się przecież z tragediami w życiu Dvořáka – śmiercią trójki dzieci po kolei w odstępie trzech lat! Słychać za to przede wszystkim głębię, spokój i liryzm obecny w pięknych partiach chóralnych i solowych. Wywierają niezapomniane wrażenie na odbiorcy, ale nic dziwnego, skoro śpiewa Collegium Vocale z Genewy, formacja współpracująca z Herrreweghe już od kilkudziesięciu lat, zaprawiona w wykonywaniu kompozycji religijnych różnych epok. Zaangażowany kwartet śpiewaków również sprawdza się bardzo dobrze i prawie każdemu z nich kompozytor powierza odrębny fragment, w którym może się zaprezentować z najlepszej strony: basowi, lubianemu i znanemu w Polsce Austriakowi Florianowi Boeschowi w Fac, ut adreat cor meum, tenorowi Maximilianowi Schmittowi w Fac me vere tecum flere, altowi (Michaela Selinger) w Inflammatus et accensus, śpiewającej w duecie Fac, ut portem Christi mortem ze sopranistką Ilse Eerens. Ich występ jest bardzo satysfakcjonujący.
 
Pomimo początkowych zastrzeżeń odnośnie tempa, polecam zapoznanie się prezentowanym nagraniem Stabat Mater op.58 Antonína Dvořáka, ważnej pozycji w dorobku samego twórcy i jednej z czołowych kompozycji sakralnych doby romantyzmu. Cieszy się ona dużym powodzeniem wśród wykonawców i publiczności, nie można narzekać na brak interesujących rejestracji fonograficznych, do których dołączy teraz kreacja Philippe’a Herreweghe w barwach własnegu wydawnictwa Phi. Moim zdecydowanym faworytem jest jednak nagranie praskiej wytwórni Supraphon z lat 80. ubiegłego stulecia, zrealizowane pod wyśmienitą batutą Wolfganga Sawallischa, z udziałem Czeskiej Filharmonii, Czeskiego Chóru Filhaarmonicznego i doskonałego kwartetu solistów, z genialnym wręcz tenorem Petrem Vronským na czele.

PAWEŁ CHMIELOWSKI
Recenzent płytowy, dziennikarz muzyczny, publikujący na łamach Muzyki 21, Twojej Muzy oraz czeskiego pisma Harmonie. Od niedawna prowadzi własną stronę z omówieniami nagrań muzycznych – plytomaniak.bloog.pl.