UWAGA!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
A- A A+
Przypominamy mało znany epizod z biografii autora „Chłopów”, związany z Wrocławiem.
Patron naszej Biblioteki, prof. Tadeusz Mikulski (biogram >>), przyjechawszy do Wrocławia w 1945 r. nie tylko zakładał polonistykę i organizował życie naukowe i kulturalne miasta. Chodząc wśród ruin i przeszukując tutejsze zbiory starał się odnaleźć ślady pobytu w tym mieście polskich pisarzy. Powstała świetna książka „Spotkania wrocławskie”, w której jeden ze szkiców jest poświęcony W.S. Reymontowi. Przyznać trzeba, że odkrycia Profesora brzmią do dziś cokolwiek sensacyjnie. Bo okazało się, że przyszły noblista odwiedził Wrocław tylko raz – jako dwudziestojednoletni młodzieniec –  w którym częstochowski nauczyciel o nazwisku Puschov, Niemiec, obudził zainteresowanie spirytyzmem. Słowem przyjechał tu wywoływać duchy!

Prof. Mikulski przytacza dosłownie dość lakoniczny zapis pisarza:
„Poznałem się był z niejakim Puszow, spirytystą zawołanym, i wyjechałem z nim do Niemiec, poświęcić się temu w zupełności. Stąd przeniosłem się do Wrocławia, tam bowiem był główny kościół spirytystów”.

I zastanawia się:

... gdzie właściwie odbyło się to uprowadzenie Reymonta między spirytystów. (...) Gdzie naprawdę stały stoliki Puszowa, na których kładł ręce z emocją przyszły autor „Wampira”? Młodzieniec atletycznej budowy uwikłany przez duchy, to jeszcze jedna niespodzianka dla słuchaczy Reymonta. Epizod, pełen wzruszeń nowicjusza i szarlatanerii starych bywalców, nie trwał długo, może kilka miesięcy. Reymont, zawiedziony i rozczarowany, wywinął się mistrzowi fortelem:

 
„Zbyt prędko spostrzegłem naiwność tej niby nauki i jej wyznawców. Puszow chciał mnie gwałtem zatrzymać i gonił za mną, aby zawrócić. Więc układamy między sobą, że wyjadę do Ameryki i tam wpośród Polonii rozszerzać będę doktrynę. Musiałem znowu zmykać pod wiatr”.

Sposób, w jaki Reymont mówi o swojej przygodzie wrocławskiej, każe sądzić, że był to epizod bez trwalszego znaczenia. Ale z papierów Reymonta, które dochowały sie dość licznie, możemy cytować wiele przykładów zainteresowania ucznia Puszowa dla studiów spirytystycznych.

Notatki Reymonta z 1894 r. przechowane wśród rękopisów pisarza, znajdujących się dziś w Bibliotece Ossolineum, dowodzą, że debiutujący wówczas w druku autor utrzymywał żywe stosunki z grupą spirytystów warszawskich.

 
Ten nurt jego zainteresowań – pisze dalej prof. Mikulski – ma również inne oblicze – czystej humorystyki. W jego szpargałach osobistych przechował się przejaw dobrego humoru bractwa (...) ogłoszenie humorystyczne, przechowywane przez Reymonta z całą starannością, chociaż bez daty”.

Ten projekt ogłoszenia nadal tkwi wśród Reymontowskich papierów (zupełny horror!) Obok prezentujemy go w całej okazałości (kliknij tutaj, żeby przeczytać to ogłoszenie w wersji czytelniejszej >>). Raczej nie ma wątpliwości, kto miał być owym spirytualistą „Rajmundem”. Wróćmy do opowieści Profesora:
 
Niewątpliwie (...) w obcowaniu, bodaj przelotnym, ze środowiskiem spirytystycznym w Polsce i za granicą musiała powstać bogata warstwa przeżyć i obrazów, która z życia przechodzi do literatury. Cała magia doświadczeń spirytystycznych i mediumicznych pojawia się w „Wampirze” (...) Odpryski tych samych doświadczeń marnowały się w pomysłach nie zrealizowanych (np. w noweli „Medium”, której szkic pozostał w papierach). (Można się tym zapiskom przyjrzeć w poniższej galerii).

Pyszna anegdota biograficzna żeruje na pasjach poznawczych Reymonta. Wielki pisarz do końca życia chodzi do wróżek i wróżbitów. Na kartach kalendarza notuje wrażenia z tych odwiedzin. Równie zamiłowany i wytrwały uczestnik seansów spirytystycznych, notuje ich daty i wrażenia. Dnia 31 maja odbył się seans w mieszkaniu Juliana Ochorowicza, przy składzie szczególnie atrakcyjnym (jako media wieczoru służyli Domańska i Guzik).

W galerii prezentujemy dwie karty z kalendarza – tę z notatką o udziale w seansie spirytystycznym z Janem Guzikiem oraz o wizycie u wróżbity.
Niniejszy artykulik (mam nadzieję, że Państwa zainteresował) jest przerobionym na sposób internetowy materiałem, który prezentowaliśmy na wystawie „Wrocławskie spotkania po latach”, urządzonej w 2009 r. przez Dolnośląską Bibliotekę Publiczną. Raz jeszcze dziękujemy Bibliotece Ossolineum za udostępnienie rękopisów Władysława Stanisława Reymonta.