UWAGA!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
Antonio Vivaldi
Gloria D-dur RV 589; Nisi Dominus RV 608; Nulla in mundo pax sincera RV 630 • Julia Leżniewa, sopran; Franco Fagioli, kontratenor • Coro della Radiotelevisione svizzera • I Barocchisti • Diego Fasolis, dyrygent • Decca 483 3874 • w.2018, n. 2016 • 59'16”
Jak słusznie zauważa autor książeczki dołączonej do najnowszego albumu wytwórni Decca z sakralną twórczością Rudego Księdza, w powszechnej świadomości Antonio Vivaldi funkcjonuje jako autor Czterech pór roku z jednej strony, oraz Glorii (RV 598) z drugiej. Nie sposób odmówić słuszności przekonaniu, że jest to bardzo uproszczony i wręcz niesprawiedliwy sposób postrzegania dorobku jednego z najbardziej wszechstronnych, płodnych i wybitnych kompozytorów doby baroku. Choć na krążku, który mam przyjemność przedstawić, pojawił się jeden z owych szlagierów, nie zmienia to wartości, wysokiej zresztą, zarówno samego utworu, jak i całego albumu, prezentującego popularne kompozycje religijne Włocha.

Decca wydała krążek starannie, z kolorową książeczką i takimiż fotografiami artystów uczestniczących w nagraniu. Są wśród nich czołowi interpretatorzy muzyki dawnej. Do takich zaliczają się bezsprzecznie gwiazdy barokowej wokalistyki, czyli rosyjska sopranistka Julia Leżniewa czy argentyński kontratenor Franco Fagioli, których zresztą nie trzeba specjalnie przedstawiać. Towarzyszą im renomowane formacje znane z wielu doskonałych nagrań muzyki operowej i religijnej: Chór Radia i Telewizji Szwajcarii Włoskiej, I Barochchisti pod kierunkiem Diego Fasolisa.

Wszystkie te podmioty połączyły siły w pierwszej pozycji albumu, wspomnianej wyżej Glorii D-dur RV 598, najbardziej rozbudowanej, trwającej ponad 27 minut. Dzieło dopuszcza pewną swobodę wykonawczą w zakresie tego, jakie głosy solowe mają je wykonywać i czy w ogóle mają w nim uczestniczyć, co związane jest oczywiście z działalnością kompozytora jako „Maestro di Violino e di Coro” w Ospedalle della Pieta w Wenecji, dziewczęcych grup wykonawczych przy przytułku dla sierot. Tutaj mamy do czynienia z udziałem sopranu, altu i chóru. Początek uderza energią, rytmiczną wyrazistością, jednostajnością instrumentalnego akompaniamentu oktawowych figuracji, wspartego przez udział oboju oraz oczywiście trąbki, pojawiającej się tu nieprzypadkowo. Sama kompozycja jest pełna kontrastów obsadowych i wyrazowych – po żwawym i radosnym otwarciu słyszymy w Et in terra pax cudowne zawieszenie, pięknie zbudowany melancholijny nastrój i chwilę oddechu przez efektownym, popisowym duetem Laudamus te, w którym błyszczą Leżniewa oraz Fasoli. Soliści są bardzo sugestywni, doskonale się uzupełniają, kontrastując jednocześnie pod względem barwy i ekspresji. Gratias agimus tibi i następujące po nim krótkie fugowane Propter magnam gloriam tuam należy z kolei wyłącznie do chóru, dla którego barokowy repertuar nie ma żadnych tajemnic, więc nic dziwnego, że brzmi znakomicie. W Domine Deus, Rex caelestis, można zachwycić się i wzruszyć pełnym słodyczy, pięknym głosem Julii Leżniewej, kreującej wraz z bardzo wyrazistym akompaniamentem oboju i basso continuo – warto się uważnie wsłuchać! - sielankowy wręcz nastrój wpisany w rytm siciliany. Bardzo energicznie brzmi chóralne Domine Fili unigite, opierające się z jednej strony na kontrapunkcie w chórze, z drugiej zaś na szarpanych rytmach w smyczkach. Kolejny wyraźny kontrast wprowadza Domine Deus, Agnus Dei: niezwykle przejmująca partia solowego altu, wykonana z pasją przez Franco Fagiolego, uzupełniana jest przez antyfonalne odpowiedzi chórzystek, a to wszystko na tle wyraźnego, kroczącego basu z wiolonczelą w roli głównej. Tryb mollowy towarzyszy jeszcze w kolejnych ekspresyjnych fragmentach: chóralnym Qui tollis peccata mundi oraz wirtuozowskim, szybkim Qui sedes ad dexteram Patris, w którym Franco Fagioli ma okazję do zaprezentowania swoich niewątpliwych umiejętności technicznych w muzyce o bardziej zdecydowanym charakterze. Krótkie Quniam tu solus Sanctus przywołuje efektowny początek Glorii, zaś tę wieńczy podwójna fuga w Cum Sancto Spiritu, będąca kompozytorskim majstersztykiem Antonia Vivaldiego – za każdym razem przy słuchaniu tego ustępu kompozycji myślę o zakończeniu Mszy h-moll Jana Sebastiana Bacha.

Następnym punktem programu płyty jest popularna wśród kobiecych i męskich mezzosopranów i altów kompozycja Nisi Dominus RV 608, może mniej spektakularna w warstwie oprawy instrumentalnej (napisana tylko na smyczki i basso continuo), ale równie piękna i poruszająca. Franco Fagioli brzmi tutaj niezwykle ekspresyjnie, jego ciemny w barwie niski głos jest bardzo zmysłowy, co jest może nową jakością, zważywszy na fakt, że mamy do czynienia z muzyką sakralną w wykonaniu artysty o bardzo bogatym doświadczeniu scenicznym w rolach operowych. Muszę jednak pozwolić sobie na uwagę, że nie zawsze produkcja argentyńskiego śpiewaka jest zupełnie nieskazitelna – brzmi wybornie w średnim i dolnym rejestrze, lecz wysokie i wytrzymane dźwięki, zwłaszcza te forte, nie do końca satysfakcjonują wybrednego melomana, pojawia się w nich wyraźne wibrato, słychać to np. na początku Gloria Patri, et Filio. Nie zmienia to jednak wysokiej oceny występu Franca Fagiolego, którego darzę dużą sympatią i uznaniem.  Moimi osobistymi faworytami w Nisi Dominus są jednak Andreas Scholl (Decca) oraz Damien Guillon (Glossa). Ich wręcz anielski, przepiękny śpiew zachwyca mnie od początku do końca.

Album wieńczy Nulla in mundo pax sincera RV 630, podobnie jak poprzednia pozycja, skomponowana tylko na smyczki i basso continuo, lecz przeznaczona tym razem na głos sopranowy. Julia Leżniewa porywa nie tylko biegłością techniczną w brawurowym Alleluia, kończącym całość, gdzie wirtuozeria partii solowej każe nam pamiętać, jak doświadczonym twórcą oper był Antonio Vivaldi. Początkowa aria oszałamia słodyczą pięknego sopranu i naturalnie prowadzoną, liryczną frazą, którą wspaniale uzupełnia wyrazisty instrumentalny akompaniament. Ostrzegam, że laik, który słyszy po raz pierwszy to wykonanie, może zapałać bezwarunkową miłością zarówno do rosyjskiej artystki, jak i kompozytora.

Do listy niewątpliwych walorów prezentowanego albumu trzeba koniecznie dołączyć udział doskonale dysponowanych formacji: I Barocchisti, posługującej się oczywiście historycznymi instrumentami, jak również Chóru Radia i Telewizji Szwajcarii Włoskiej pod czujną i energiczną dyrekcją Diego Fasolisa, kapelmistrza mającego na koncie wiele wybitnych nagrań muzyki baroku. Dyrygent dba o spójną wizję całości, lecz nie zapomina o szczegółach. Orkiestra brzmi wzorowo we fragmentach tutti, ale z równie dobrej strony pokazują jej poszczególni członkowie: oboista, trębacz, smyczkowcy, czy przede wszystkim sekcja basso continuo (brawa dla organisty oraz teorbistów). Tempa są wprawdzie dość szybkie, ale do przyjęcia, dobrze charakteryzują poszczególne części wszystkich trzech utworów. Najnowsza płyta, wydana przez wytwórnię Decca, z pewnością zajmie jedno z czołowych miejsc w dotychczasowej dyskografii artystów. Nie można również zapomnieć o dobrej realizacji technicznej nagrania, z wyraźnym, klarownym dźwiękiem.

Zaprojektowana przez kompozytora prostota melodyki, środków warsztatowych i obsady instrumentalnej w przedziwny sposób łączy się z uduchowieniem, spontanicznością i trudnym do opisania pięknem, cechującym natchnioną i ponadczasową twórczość Antonia Vivaldiego. Płyta wytwórni Decca jest tego potwierdzeniem.


PAWEŁ CHMIELOWSKI
Recenzent płytowy, dziennikarz muzyczny, publikujący na łamach Muzyki 21, Twojej Muzy oraz czeskiego pisma Harmonie. Od niedawna prowadzi własną stronę z omówieniami nagrań muzycznych – https://plytomaniak.blogspot.com/.