UWAGA!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
24 grudnia 2018 r. minie 220. rocznica urodzin Adama Mickiewicza. Szykujemy dla naszych Czytelników i w ogóle wszystkich mieszkańców Wrocławia specjalną wystawę „Wieszcz u fotografa” (więcej o niej >>TUTAJ), ale otworzymy ją 11 stycznia 2019 r., bo nie ma przecież sensu robienie wernisażu w czasie, kiedy wszyscy Polacy siadają do wieczerzy wigilijnej. Ale serdecznie na otwarcie zapraszamy w styczniu!

Tymczasem o Mickiewiczu „z trochę innej beczki”, mniej literackiej, raczej kolekcjonerskiej. Od jakiegoś czasu zbieram znaczki „literackie” i zdaje się, że udało mi się skompletować wszystkie znaczki „Mickiewiczowskie”, jakie się do tej pory ukazały. Chyba mogę dodać „na świecie”, chociaż brzmi to trochę nieskromnie, ale wydaje mi się, że jest prawdą. Zresztą nie było to takie znów trudne (największy kłopot miałem ze znaczkiem rumuńskim). Historia tych Mickiewiczowskich edycji „pocztowych” jest ciekawa i dlatego postanowiłem się nią z Państwem podzielić. Od razu też zastrzegę, że pominąłem temat kopert pierwszego obiegu i okolicznościowych kartek pocztowych, bo te filatelistyczne mickiewicziana jeszcze kompletuję.
 
ZNACZEK PIERWSZY I… MISTYFIKACJA!
 
Pierwszy znaczek pocztowy z wizerunkiem Adama Mickiewicza został wydany w 1921 roku. I nie był to znaczek z nadrukiem „Poczta Polska”, ale „Litwa Środkowa”. To niewielkie państwo, proklamowane w 1920 r. po tzw. „buncie Żeligowskiego”, istniało zaledwie półtora roku i w 1922 r. zostało przyłączone do Polski. Znaczki były drukowane w Warszawie, ten z Mickiewiczem w nakładzie ponad 5 mln sztuk. Widnieją na nim dwie postacie równie ważne dla Polski, jak i dla Litwy (Mickiewicz urodził się koło Nowogródka, a Kościuszko w Mereczowszczyźnie, obie miejscowości leżą dziś na terenie Białorusi).


 
Zdobycie tego znaczka (musiałem kupić całą serię) nie było zbyt trudne i dawało poczucie satysfakcji, że się ma ten pierwszy! Był jednak moment dość kłopotliwy. Korzystałem właśnie z pożytecznego googlowskiego narzędzia wyszukującego grafikę i zobaczyłem coś, co mnie zmroziło, a co poniżej zamieszczam. To był nasz wieszcz otoczony tureckimi inskrypcjami! Smaczku całej sprawie dodawał fakt, że Mickiewicz przecież zmarł w Konstantynopolu. Rzuciłem okiem na artykuł, którym zdjęcie zostało zilustrowane. Przeczytałem w pośpiechu (nie miałem wtedy czasu) wstępny akapit – pisali, że ktoś przywiózł z Turcji osmańskie, a więc XIX-wieczne znaczki z motywami polskimi. Nieco później przeszukałem katalogi internetowe osmańskich znaczków i okazało się, że jeśli w ogóle dawali jakieś wizerunki, to tylko sułtanów. Wtedy wróciłem do artykułu z tą „rewelacją” i obejrzałem dokładniej reprodukowane tam znaczki. Okazało się, że to zwykła mistyfikacja. Montaż wizerunków Mickiewicza, Sadyka Paszy, a zwłaszcza Ludwiki Śniadeckiej (kobieta na znaczku w tym kraju i w tamtych czasach?) był aż nadto widoczny. Dałem się nabrać… Zainteresowanym podaję link do tego artykułu >> TUTAJ.


 
Ciekawe, że w okresie międzywojennym nie ukazał się żaden znaczek z Mickiewiczem opatrzony nadrukiem „Poczta Polska”. Uczczono marką pocztową złożenie prochów Juliusza Słowackiego w Katedrze Wawelskiej i pamięć Henryka Sienkiewicza, ale więcej literackich znaczków do wybuchu II wojny światowej w Polsce nie wydano.

NA EMIGRACJI
 
W roku 1941 polski rząd na emigracji wydał serię znaczków ukazujących zniszczenia dokonane przez Niemców w Polsce od momentu wybuchu wojny. Jest wśród nich dość dramatyczny obraz upadającego krakowskiego pomnika. Widać posąg wieszcza strącany z cokołu.


 

W CZASACH KOMUNY
 
Dla władz komunistycznych ważny był Mickiewicz – redaktor „Trybuny Ludów”, a nie przejęty ideami mesjanistycznymi mistyk, człowiek religijny, walczący o Polskę niepodległą, także nie podległą Rosji. Jeszcze w 1947 r. ukazany został w raczej neutralnym kontekście wielkich polskich twórców kultury (seria „Kultura polska”), razem z Chopinem. Skłodowską, słynnymi pisarzami i malarzami, twórcami teatru. Było kilka wersji tych znaczków – ząbkowane i cięte w dwóch wersjach kolorystycznych.




 
W 1949 r., kiedy reżim się zaostrzył i wprowadzono w sztuce zasady socrealizmu, Mickiewicz pojawił się na znaczku wydanym z okazji „Miesiąca Przyjaźni Polsko-Radzieckiej”. Tendencyjnie wykorzystano jego przyjaźń z Aleksandrem Puszkinem jako argument za narzuconą odgórnie więzią z narodem radzieckim.

 

W tym samym roku wydano złożoną z trzech znaczków serię „Sławni Polacy” (także Chopin i Słowacki). Poeta widnieje tu z książką, a nad nim chyba Muza, której szaty rozwiewają się jak sztandar (jakże mogłoby być inaczej…).



W 100. rocznicę śmierci poety – 1955 r. – ogłoszono obchody „Roku Mickiewiczowskiego”, który upamiętniła specjalna seria, złożona z 4 znaczków. Na jednym widniał portret młodego Adama i cytat z „Ody do młodości” (wybrany jednak dośc tendencyjnie) i trzy rzeźby z mickiewiczowskich pomników, m.in. z paryskiego pomnika zaprojektowanego przez Antoine’a Bourdelle’a.
 




W serii „Pomniki Warszawy” (też 1955) znalazł się także znaczek z pomnikiem zaprojektowanym przez Cypriana Godebskiego.



Ciekawe, czy z radzieckiej centrali wyszło polecenie, żeby tzw. „demoludy” („kraje demokracji ludowej” – teraz widzę, że to było masło maślane, bo demokracja, to przecież władza ludu!) uczciły ten polski-Mickiewiczowski jubileusz, bo specjalne edycje ukazały się w tym samym 1955 roku w ZSRR, Czechosłowacji, Bułgarii i Rumunii…









Kiedy się wydaje serię „Wielcy Polacy”, a taką zaplanowano w latach 60. XX wieku, to nie można pominąć Wielkiego Adama. Edycja ciągnęła się lat kilka, a w 1962 r. ukazał się – obok Słowackiego i Konopnickiej – znaczek z wizerunkiem autora „Pana Tadeusza”.


 
Na następny trzeba było czekać długo, bo aż do 1978 r., kiedy to wyszła spod prasy seria „Arcydzieła dramaturgii polskiej”. Mickiewicz wystąpił w niej jako autor „Dziadów” obok sylwetki Guślarza (Konrad chyba nie za bardzo pasował, zbyt mocno kojarzył się z wydarzeniami roku 1968).

 

W WOLNEJ POLSCE
 
Na następną okazję trzeba było czekać 20 lat. Do 200. rocznicy urodzin Wieszcza (1998). Rzeczywiście Poczta Polska wydała okazałą serię, z bloczkiem i czterema znaczkami zawierającymi motywy graficzne związane z balladą „Romantyczność”, sonetem „Stepy akermańskie”, III częścią „Dziadów” i „Panem Tadeuszem”.





Rocznicę uczciły też Białoruś i Litwa, wydając specjalne znaczki. Litewski przedstawia wileński pomnik, projektu Gediminasa Jokūbonisa, odsłonięty w 1984 r.





Poczta białoruska wydała jeszcze w 1999 r. znaczek przedstawiający płaskorzeźbę białoruskiego artysty Anatola Anikejczyka „Puszkin i Mickiewicz nad brzegiem Newy w Petersburgu”.

 

Rok później pojawiła się polska seria z ilustracjami Michała Elwiro Andriollego do „Pana Tadeusza”, przedstawiająca bohaterów epopei.



Tyle wizerunków i pomników. Są jeszcze dwa znaczki nawiązujące pośrednio do naszego Poety. Jeden z nich przedstawia lwowski pomnik jako tło dla portretu lwowskiego lekarza Antoniego Władysława Gluzińskiego (seria „100-lecie Towarzystwa Internistów Polskich”), drugi zaś siedzibę Towarzystwa Historyczno-Literackiego w Paryżu, a więc także Muzeum Adama Mickiewicza i Biblioteki Polskiej. Jest jeszcze pojedynczy okaz, który łączy się z naszym tematem tylko nazwą – Wodogrzmoty Mickiewicza – tatrzańska atrakcja przyrodnicza włączona do serii „Polskie wodospady”, wydanej w 1992 roku.




 
MÓJ ZNACZEK
 
„Mój znaczek” to nazwa bardzo sympatycznej usługi, którą od jakiegoś czasu świadczy wszystkim chętnym (odpłatnie oczywiście) Poczta Polska. Każdy może sobie zamówić znaczek z taką zawartością graficzną, jakiej sobie życzy (może to być np. własna fotografia lub zdjęcie narzeczonej czy dziecka). To znaczek, który może zostać użyty do nadania listu czy innej przesyłki. Muszę przyznać, że zagrała we mnie kolekcjonerska pasja. Myślałem: „Będę miał znaczek z Mickiewiczem, którego nie ma nikt inny!”.

Zamówiłem. Ale taki, który odwołuje się do wystawy „Wieszcz u fotografa” (żeby była pamiątka). A że zamawia się od razu cały bloczek z dziewięcioma znaczkami, zamówiłem jeszcze dwa inne wzory i mam teraz serię „Wieszcz u fotografa” ze zdjęciami Adama Mickiewicza, Zygmunta Krasińskiego i Cypriana Kamila Norwida (niestety, fotografii Juliusza Słowackiego nie ma, w każdym razie jeśli była, to nie została odkryta).




 
To chyba wszystkie znaczki Mickiewiczowskie, jakie są na świecie. Piszę chyba, bo taki całkiem pewien nie jestem i dlatego posyłam list gończy. Znalazłem wprawdzie w sieci jeszcze jakąś chicagowską nalepkę na paczkę z portrecikiem A.M., ale to chyba jednak nie jest znaczek (rozmawiałem o tym ze znawcą).
 
LIST GOŃCZY
 
Jeśli ktoś widział jakiś znaczek z Adamem Mickiewiczem, który nie został tu przedstawiony i prześle mi o nim informację (), to dostanie w prezencie jeden z tych moich Mickiewiczowskich znaczków. Ale muszę się zastrzec, że tylko pierwsza osoba zostanie w ten sposób nagrodzona za taką informację.

J.C.