UWAGA!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
O autorach:
Jarosław Rybski urodził się w 1966 roku.  Jest  Wrocławianinem. Ukończył anglistykę. Jest tłumaczem i  dziennikarzem  muzycznym. Jego zainteresowania to: muzyka, fotografia, kultura celtycka, historia, językoznawstwo.  Dawniej współpracował z rozgłośniami radiowymi i podróżował po Europie, jednocześnie  fotografując. Przetłumaczył prawie sto książek i komiksów. Komiksy tłumaczone dla wydawnictwa Mandragora podpisywał pseudonimem „Orkanaugorze”. „Warkot” to jego debiut powieściowy.
(za „Esensjopedią”)

O książce:
„: „Kto mniej wie, ten krócej będzie przesłuchiwany””.
 
„Warkot”  to retroktyminał z akcją w powojennym Wrocławiu i nawiązaniem do czasów piastowskich tego miasta. Wszystko zaczyna się w 1946 roku, gdy dwaj szabrownicy kradną zawartość schowka w pustym domu. Ale jest też powrót do marca i kwietnia 1945 roku.

Opowieść zawiera  elementy ezoteryczne, a nawet momenty pełne grozy. Czyli  jest to powieść historyczna, kryminalna, ezoteryczna i wampiryczna, w której znaleźć można i teorię spiskową, i walkę dobra ze złem, sektę, zabytkowe przedmioty o cudownej mocy, a wszystko to podawane z poczuciem humoru. Jakby autor się bał, że już nie napisze żadnej powieści i musi wykorzystać wszystkie pomysły. Naprawdę można dostać zawrotu głowy.

Właściwy tytuł powieści to „Bractwo Wrocławskie. Warkot”, ale trzeci wyraz uznano za bardziej przyciągający czytelnika.

Warkot to nazwisko  głównego bohatera powieści, Jana, studenta Politechniki Wrocławskiej i pracownika drukarni. Pochodzi on ze wsi Czorty  na Warmii. Wierzy propagandzie nowego ustroju.

Autor stosuje nomen omen, czyli nazwiska określające bohaterów powieści. Widać, że się tym pomysłem bawi: sierżant MO Ryszard ZNÓJ; porucznik MO Stefan Gromił; pułkownik UB – Stanisław PODATNY; porucznik UB – KOROMYSŁO; sierżant FAJANS, szwaczka Zofia CUDNA; majster drukarski KAPUSTA; księgowy Tadeusz SKRUPULATNY, Eulalia WNYK. A biedna studentka ma na imię Marlena od połączenia nazwisk Marksa i Lenina.

Towarzyszące tekstowi rysunki pełnią różne  funkcje. Każdy rozdział  zaczyna się podobizną czarnego auta. Do dzielenia tekstu służy rysunek miecza, a na końcu każdego rozdziału widnieją, a to tarcza herbowa z łabędziem (nie bez powodu, bo autor opisuje postać Piotra Włostowica, a od niego pochodzą rodziny pieczętujące się herbem Łabędź), a to osinowe kolki z ząbkiem czosnku, a to lew, pierścień, owad i tak dalej. Lew i miecz w połączeniu z Piotrem Włostowicem grają dużą rolę w tej opowieści.

Po powojennym Wrocławiu jeździ auto marki pobieda (to rosyjskie słowo znaczy „zwycięstwo”), którego pasażerowie porywają ludzi, a potem porzucają w mieście ich trupy. Blady strach pada na mieszkańców i krążą w mieście makabryczne opowieści.

Wyjaśnianiem sprawy zajmuje się Gromił z Warkotem i Kapustą, a pomaga im duch  średniowiecznego złoczyńcy, który teraz dobrymi uczynkami odkupuje swoje winy.

W tle obserwujemy ówczesny Wrocław, m.in. kina, których już nie ma. „Z filmami radzieckimi było zupełnie jak z kawiorem z siei zamiast z jesiotra”.

Dla oddania atmosfery tamtych lat, autor cytuje ówczesne piosenki („O północy się zjawili jacyś dwaj cywili…)” i powiedzonka („Nic tak nie cieszy jak seria z pepeszy”).

Opisuje porządkowanie i odbudowę zniszczonego miasta, a zarazem wywożenie cegieł ze zniszczonych domów do Warszawy. Żartowano, że wiele budynków w stolicy szprecha jak w Berlinie.

To dobra lektura dla tych, którzy lubią takie pomieszanie gatunków.
IRENA BROJEK Od urodzenia wrocławianka. Bibliotekarka z bogatą przeszłością (Politechnika, Szkoła Inspekcji Pracy, Dz.B.P., Uniwersytet, PWST, R.B.P, M.B.P.). Pomysłodawczyni i organizatorka kobiecej imprezy pod nazwą „dress-party”. Wykonuje i wystawia kolaże i wyklejanki. Miłośniczka książek, kina, kotów i osób z inteligentnym poczuciem humoru. Prowadzi interesujący blog: http://kotnagalezi1.blox.pl/html.