UWAGA!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
10 maja 2018 w American Corner mieliśmy przyjemność gościć rumuńskiego pisarza Luciana Dana Teodorovici. Spotkanie zorganizowane w ramach współpracy z Rumuńskim Instytutem Kultury oraz wrocławskim wydawnictwem Amaltea koncentrowało się wokół przetłumaczonej niedawno powieści Inne historie miłosne, ale było też okazją do przyjrzenia się bliżej fenomenowi egzotyczności i uniwersalności literatury w ogóle.

Wydawałoby się, że książki rumuńskiego pisarza dla polskiego czytelnika będą nieco odległe, a nazwisko Luciana Dana Teodorovici nic nikomu nie powie. A jednak – jego teksty doczekują się kolejnych przekładów, a on sam jest laureatem Nagrody Czytelników im. Natalii Gorbaniewskiej z 2015 roku i zyskuje coraz większą popularność nie tylko w naszym kraju, lecz również na całym świecie. Powieść Matei Brunul, choć zanurzona głęboko w historię i kulturę rumuńską spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem i czytana jest nawet tam, gdzie hasło „stalinizm” jest tylko abstrakcyjnym nawiązaniem do przeszłości.

Tajemnica Teodorovici jest zaskakująco prosta. To właściwie przepis na dobry utwór znany od dawna, a jednak wciąż niewielu udaje się zastosować go w praktyce. Autor, chcąc opisać otaczającą go rzeczywistość, pozostaje świadomy roli kontekstu i z właściwą sobie zręcznością zestawia różne wątki. Tak jest w przypadku Innych historii miłosnych, gdzie szereg opowiadań zostaje połączony jedynie postacią narratora. Do czynienia mamy z odmiennymi okolicznościami, wydarzeniami, miejscami i momentami historycznymi, a jednak nadal możliwe jest odczytanie globalnego sensu, i to nawet w przypadku fragmentów mocno „naznaczonych” danym tematem. Zatem jeśli mowa o miłości gestapowca do więźniarki, wątek żydowski jest tylko pretekstem do postawienia pytania o możliwość istnienia zła ontologicznego czy mówiąc prościej – o dysonans pomiędzy tak głębokim uczuciem do jednej osoby, a tak wielką obojętnością wobec innych.

Nie należy jednak bać się tekstów Teodorovici – to literatura niebanalna, ale uniwersalna. Pojawiają się dręczące każdego z nas pytania oraz zaskakujące metafory. W Innych historiach… miłość nie przyprawi nas o mdłości czy rzewne łzy, raczej niezauważenie skłoni do rozmyślań. Bohater niezdecydowany, trochę hamletyzujący nie znudzi filozoficznym wywodem, lecz porazi trafnością własnych obserwacji. To rzuca nieco światła na tytuł i pierwiastek „inności” w tekście, który niekoniecznie wiązać należy z przynależnością do literatury (i kultury) narodowej.

Sam Teodorovici z rozbrajającą szczerością opisuje przebieg procesu twórczego, tłumaczy swoje decyzje i prezentuje światopogląd. Taka bezpośredniość pozwala czytelnikowi jeszcze lepiej zrozumieć uniwersum jego powieści. Jak sam przyznał, Inne historie miłosne powstały właściwie z chęci sprawdzenia się, pod wpływem zwykłej zaczepki. Choć efekt jego pracy jest raczej przewrotny – nie jest to typowa opowieść o miłości, a na pewno nie dotyczy szczęśliwego uczucia – to jedynie dodaje opowiadaniom autentyczności.

Tak więc książki pisarza można uznać za idealne połączenie elementu obcego, potencjalnie fascynującego oraz doświadczeń wspólnych wszystkich ludziom. Warto wybrać się na spotkanie autorskie, by uświadomić to sobie z całą mocą, uczestnicząc w dyskusji bezpośrednio. Bez obaw – jeśli nie znacie żadnego utworu Teodorovici, szybko postanowicie to zmienić.