UWAGA!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
A- A A+
Ta uroczystość miała charakter!

Zwykle jubileusze są do przesytu konwencjonalne – dominuje w nich forma, hołdy i adoracja. W Strzelinie jubileusz 70-lecia Miejskiej i Gminnej Biblioteki Publicznej połączono z innym ważnym wydarzeniem – nadaniem tej Bibliotece imienia ks. Jana Twardowskiego, poety, którego nie za bardzo interesował rozgłos, bardziej czytelnicy, człowieka niezwykłej skromności, broniącego się przed celebrowaniem własnej osoby. Te cechy przyszłego Patrona strzelińskiej MiGBP podkreślali przedstawiciele miejskich i gminnych władz, którzy o nadaniu imienia decydowali. Z przebiegu uroczystości wnioskuję, że u źródeł tego wyboru było wiele osobistych przeżyć jego inspiratorów – p. burmistrz Doroty Pawnuk i ks. dziekana Andrzeja Porębnego, który z księdzem-poetą miał osobisty kontakt.

To połączenie dwóch okoliczności – jubileuszu i nadania imienia – zaowocowało rozbiciem konwencji. Było w tych obchodach sporo dobrej literatury (poezja arcydzielna!), wiele świetnych pomysłów na przekazanie treści, które w takich okolicznościach muszą znaleźć ujście, oraz rozmaitość i dynamika zdarzeń usuwające nudę.

PATRON

Uczczono ks. Jana Twardowskiego odsłonięciem specjalnej tablicy z jego wizerunkiem i krótkim biogramem, przygotowaniem okazałego bannera-proporca, który opowiadał o poecie bardziej szczegółowo i… dowcipnie. Motywem graficznym, łączącym wszystkie elementy jubileuszu w całość były biedronki – nie bez powodu: poeta zachwycony cudownością natury i pochylający się z szacunkiem na każdym należącym do niej drobiazgiem, sam nazywał się ks. Janem od Biedronki. Cieszyłby się pewnie, widząc, że solenna aksamitna zasłona, którą dokonywano aktu odsłonięcia tablicy, ma przypiętą dużą biedronkę z papieru, a on sam na tablicy pokazany jest z ulubionym psem. Tuż po jej odsłonięciu ks. Porębny, rozluźniając oficjalność i patos tego momentu, opowiedział pełną humoru sytuację, w której usłyszał od ks. Twardowskiego, jak to kiedyś wyspowiadał się u kapłana, który – nie znając penitenta – jako pokutę zadał mu lekturę trzech wierszy ks. Jana Twardowskiego. Ten leciutki dystans do celebrowania sytuacji był obecny przez cały czas trwania uroczystości.

Było, oczywiście, trochę „czytania Twardowskiego”, do którego wykorzystano świeżo objawiony podczas tegorocznego „narodowego czytania” talent interpretatorski – strzelińskiego komendanta straży miejskiej Roberta Harhalę. Przed i po odsłonięciu można było obejrzeć wystawę zdjęć, prezentujących przeszłość i teraźniejszość biblioteki – nietypową dzięki dowcipnym, pełnym uroczego dystansu podpisom-komentarzom.
 

MOTYWY JUBILEUSZOWE

Podziwiam autorki (autorkę? autora?) scenariusza uroczystości. To nie jest łatwe: zrobić z drętwego jubileuszowego kanonu coś, co się ogląda z przyjemnością. A w Strzelinie się to udało! W zaproszeniu zapowiadano koncert zespołu muzycznego i znanego wokalisty Krzysztofa Napiórkowskiego. Dlatego impreza przeniosła się z siedziby MiGBP do sali widowiskowej Strzelińskiego Ośrodka Kultury.

Także tutaj – to co konwencjonalne rozegrano w sposób niekonwencjonalny. Narzuca się przecież od razu, że przedmiotem wspomnień i osobami, które będą przyjmować wyrazy wdzięczności z okazji jubileuszu 70-lecia Biblioteki będą czytelnicy i bibliotekarze.

Czytelników nie tylko zaproszono na uroczystości, ale oddano im głos. I to w sposób nowoczesny. Jedna z bibliotekarek przygotowała specjalny, porządnie zrobiony film z wypowiedziami czytelników (pełne spektrum, od seniorów, pamiętających bibliotekę z końca lat 40. XX w., do dzieci i młodzieży).

A co do bibliotekarzy, inwencji organizatorom nie zabrakło. Zaczęło się od wymienianej przez wielu czytelników „Pani Lidzi”, bibliotekarki dziecięcej. Pani Lidia Widelska wystąpiła na scenie jako wróżka i bawiła się z uczestnikami, tak jak dawniej i dziś jeszcze bawi się z dziećmi w swojej bibliotece. Przeprowadziła quiz bajkowy (rekwizyt – tytuł baśni) z nagrodami-lizakami.

Zaraz potem przypomniano nieżyjącego już pierwszego strzelińskiego bibliotekarza, Witolda Zagórskiego. Reprezentował go sędziwy już – i mocno wzruszony – jego syn Stanisław, który opowiedział o początkach bibliotekarstwa w tym mieście. Specjalnie potraktowano bibliotekarzy dzisiejszej MiGBP. Dyrektor Maria Tyws charakteryzowała swoich pracowników, demonstrując ich portrety na wielkim ekranie.

A potem poproszono na scenę byłe dyrektorki i byłych pracowników Biblioteki oraz cały zespół aktualnie w niej pracujący. Tradycyjne życzenia, składane na ręce Marii Tyws, która od 11 lat jest tu dyrektorem, też nie przebiegły tak całkiem po prostu. Pośród przedstawicieli samorządu, bibliotekarzy ze Świebodzic, Pieszyc, Dzierżoniowa i Wrocławia i czytelników znalazł się ktoś, kto wykrzyczał entuzjastycznie do mikrofonu, wskazując na dyrektorkę: „Ta kobieta jest skarbem tego miasta!”, co wywołało burzę braw.

Bardzo mi zaimponowało, że można tak niekonwencjonalnie urządzić tak konwencjonalną imprezę. Ale nie kryję, że się ucieszyłem, że katering został potraktowany zupełnie tradycyjnie – było obficie i smacznie…

Repertuar zaprezentowany przez zespół Krzysztofa Napiórkowskiego podczas koncertu wieńczącego imprezę był równie „smaczny”. Miał tytuł „10 x Twardowski”, co gwarantowało wysoki poziom przekazu – śpiewano przecież słowa niezawodne. I muzyka była naprawdę zharmonizowana z delikatną poetycką treścią.

O całości mogę powiedzieć jedno – duża klasa!
Z kronikarskiego obowiązku odnotowuję, że uroczystość odbyła się 21 października 2017 roku. Zachęcam do obejrzenia fotografii w galerii.